Świat stanął przed zagrożeniem ze strony nowej choroby. Udało się ustalić pacjenta zero i teraz trzeba wyizolować 3 molekuły tworzące wirusa.

Orygnalne wydanie to Save Patient Zero autorstwa Cédrica Martineza z 2021 roku. Polska wersja gry została wydana przez Naszą Księgarnię.
Zawartość pudełka

W środku znajdziemy instrukcję gry, 2 zasłonki, 2 ołówki i bloczek planasz laboratoriów. Do tego talie narzędzi i próbek w kolorach laboratoriów oraz talie zakłóceń i molekuł . Nasza Księgarnia do swoich gier dorzuca również naklejkę z miejscem na imię właściciela gry.
Zgrabne pudełko zawiera tekturową wkładkę z miejscem na karty każdego z laboratoriów osobno, miejsce na karty narzędzi i próbek oraz zakłóceń i molekuł. Reszta miejsca jest przeznaczona na pozostałe luźne elementy gry jak ołówki i narzędzia.

Karty mają rozmiar mini european, czyli 44x68mm. Po włożeniu ich w koszulki ochronne (moje karty w koszulkach rebel) karty zaczynają wystawać ponad przeznaczone im miejsce. Dociśnięte będą na równi z wkładką. Przy transporcie gry karty wypadają i się przemieszczają po całym pudełku. Muszę zaznaczyć, że nie wkładałam w koszulki kart Marii, bo nie zamierzam z nich korzystać. Gra posiada dedykowaną aplikację, o której za chwilę.

W pudełku znajdziemy też 2 małe ołówki i bloczek 50 dwustronnych kart laboratoriów – czerwonego i niebieskiego. Gdy się skończą można je pobrać ze strony wydawcy jako plik pdf do wydruku, niestety jedynie w pełni kolorowej wersji. Osobiście chciałabym mieć też opcję pliku z białymi tłami kart zamiast kolorów laboratoriów. Całe szczęście karty z bloczka można przerobić na wielorazowe. Jak – możecie przeczytać tutaj.
Zasłonki do najwygodniejszych nie należą. Po wewnętrznej stronie są opisy narzędzi w kolejności alfabetycznej, dzięki czemu nie trzeba ciągle zaglądać do instrukcji. Problemem jest ich wysokość i fakt, że są składane na pół. Tak jak jest teraz są mało stabilne i krótkie – przy rozrywce w więcej osób, przy standardowym stole, ci siedzący z brzegu mogą widzieć fragmenty planszy przeciwników. Dłuższe, a przede wszystkim łamane na 3, by się lepiej sprawdziły.
Aplikacja mobilna
Darmowa aplikacja mobilna może zastąpić komputer Marię. Jest niezbędna jedynie w trybie solo. Należy jednak pamiętać, że jeśli zdecydujemy się z niej nie korzystać to będziemy potrzebować dodatkowego gracza, który będzie Marią. Aplikację można pobrać z Google Play dla telefonów z Androidem oraz z App Store dla iOSa.
W Google Play aplikacja nie ma wielu ocen, a te które są dają średnią 2.2 (stan na 13.01.2013). Sama oceniłam ją na 3/5.
Powiem tak, aplikacja spełnia swoje zadanie, ale ma wady:
- wymaga rejestracji (podania nazwy użykownika i hasła)
- aby rozpoczać grę z innym graczem on również musi mieć zainstalowaną aplikację, być zarejestrowany i trzeba go odnaleźć. Wyszukiwarka jest czuła na wielkość liter. Zdecydowanie lepszą opcją byłoby generowanie kodu gry do którego podłącza się drugi telefon. Fajna, choć już niekonieczna, byłoby możliwość gry na jednym telefonie (ale rozumiem wprowadzone rozwiązanie)
- aplikacja jako tło używa grafiki z zasłonki – no super, tylko przez to odpowiedzi są mało czytelne, np. gdy wyświetlany jest pojedynczy różowy kwadrat – mi osobiście udało się go przeoczyć za pierwszym razem
- uciążliwe jest też wybieranie numerów próbek – nie da sie ich wpisać, trzeba szukać na suwaku
Żeby nie było, że aplikacja ma same wady – bardzo podoba mi sie fakt, że żadno z laboratoriów nie może wyskoczyć z grą do przodu. Aplikacja wymusza czekanie, aż drugie laboratorium zatwierdzi ruch. No i przede wszystkim jest – nie trzeba dodatkowego gracza na obsługę Marii (choć to fajna opcja dla kogoś kto chce odpocząć od główkowania nad grami), tym samym wykluczając błąd ludzki z przebiegu gry.
Rozgrywka
Laboratoria jednocześnie wybierają narzędzie jakiego chcą użyć z talii dostępnych. Następnie przekazują je Marii lub wprowadzają w aplikacji. Po naniesieniu uzyskanej odpowiedzi na konsolę badawczą zostaje już tylko się zastanowić, czy mamy wystarczająco informacji, żeby zgłaszać rozwiązanie. Każde z laboratoriów ma tylko dwie próby zgłoszenia rozwiązania – druga błędna oznacza przegraną, a przeciwnicy kontynuują grę.
Gra jest przeznaczona dla 1-7 osób. Czyli mamy tryb solo, można grać jeden na jeden oraz drużynowo. Moim zdaniem gra sprawdza się najlepiej przy dwóch osobach, każdy ze swoim telefonem. W trybie solo brakuje elementu wyścigu i satysfakcji z ogrania przeciwnika, choć wciaż zostaje ta z rozwiązania łamigłówki. Przy grze drużynowej, za dużo czasu się spędza na kłócenie jakiego narzędzia użyć w następnej rundzie.

Narzędzia jakie są do dyspozycji mają różną wagę, tzn. dają różne ilości informacji. Tym samym otwarcie gry będzie niemal zawsze takie same – narzędzia, które pozwalają, przy odrobinie szczęścia odrzucić całkiem sporo molekuł. Inne rozpoczęcie gry od razu stawia nas w gorszej pozycji, jeśli zagrali je przeciwnicy. To jakie narzędzia będa używane dalej zależy już od informacji uzyskanych wcześniej. Jak można się domyślić, taka gra szybko by się znudziła.
Całe szczęście w instrukcji mamy zaproponowane 3 dodatkowe warianty gry, poza trybem solo. Nic tu nie działa! sugeruje usunięcie losowych 10 kart z talii narzędzi każdego z laboratoriów. Komputer się zepsuł! to wariant gdzie przeciwnicy losują nam 3 molekuły do odnalezienia i są naszą Marią i odwrotnie. Jest też wariant Zakłócenia, w którym po użyciu 3 narzędzia odkrywamy jedną kartę z talii zakłóceń, tym samym wprowadzając do gry nową zasadę, np. odrzucienie narzędzia, wymienienie się konsolami, czy zakaz zaznaczania na konsoli (poza Marią). Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby wymyślać własne warianty, choćby losując narzędzia zamiast wybierając.
O ile żaden z graczy nie przymula, rozgrywka jest szybka i 30 minut z pudełka zdecydowanie wystarcza, dzięki czemu można rozegrać kilka partyjek pod rząd.
Jak na mój gust, w trybie podstawowym, gdzie sama decyduję jakie informacje dostaję z pełnej puli narzędzi gra jest za łatwa. Wszelkie zmiany w zasadach zdecydowanie urozmaicają grę i przestaje być powtarzalna. Pacjent zero nie powinien zawieść fanów łamigłówek logicznych – poziom trudności możemy sobie sami modyfikować.
