Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci – Adele Faber, Elaine Mazlish

Wszystkim rodzicom na całym świecie, którzy zafrasowani mruczeli pod nosem „Musi być jakiś lepszy sposób”.

Dziś trochę z innej beczki niż fantastyka.
Jestem młodą mamą dwóch dziewczynek – niespełna rocznej i trzyletniej i nie zliczę ile to już razy załamywałam ręce myśląc, żę się nie nadaję na rodzica lub że jestem najgorszą matką na Ziemi. Każdy chciałby jak najlepiej wychować swoje dzieci, najlepiej tak żeby dać im pełnię możliwości rozwoju jednocześnie nie ograniczając, a tym bardziej nie odciskając swojego śladu na psychice dziecka (nie mam na myśli znęcania się, a ograniczenie poprzez nadanie łatek do których nieświadomie będzie próbowało sie dostosować). Patrząc na własnych rodziców, wiemy co nam się nie podobało i próbujemy nie popełniać ich błędów. Wszystko byłoby super, gdyby tylko jeszcze dzieci chciały współpracować, słuchały za pierwszym razem, a my nie odczuwalibyśmy żadnych negatywnych emocji. Nie jesteśmy maszynami programującymi mniejsze maszyny – i my i dzieci jesteśmy tylko ludźmi, ze wszystkimi tego wadami i zaletami.

Na Wyzwolonych rodziców.. wpadłam szukając innych ksiażek z tej serii po przeczytaniu Jak mówić żeby maluchy nas słuchały (o której na pewno będzie osobny post, bo czuję, że muszę do niej wrócić). Autorki w fenomenalny sposób, na przykładach – głównie własnych – pokazują swoją drogę od zajęć z pychologiem doktorem Haimem Ginottem do stania się lepszym rodzicem, który daje dziecku szansę na zrozumienie siebie i ludzi na około oraz na stanie się najlepszą wersją siebie, a jednocześnie zyskują przy tym własną wolność – życie przestaje byc podyktowane zachciankami dzieci. Przedstawiony model wychowania polega na zrozumieniu uczuć dziecka i używaniu języka, który opisuje a nie rani. Osobiście polecam ją każdemu rodzicowi – przedstawione zasady są trudne do zastosowania, bo są tak odmienne od tego jak my byliśmy wychowywani i ich wdrożenie wymaga pracy nad sobą, a i to może zawieść, gdy człowiek straci cierpliwość. Gniew rodzica również jest tu poruszany wraz ze wskazówkami jak go ukierunkować, żeby dzieci rozumiały, że przekroczyły granicę a jednocześnie bez robienia im krzywdy. Mnie w tej książce uderzył fakt, jak otwarcie opisywane sa porażki rodziców i ich starania, by z każdej z tych porażek wyciągnąć lekcję. I choć same autorki wychowywyały dzieci w innych realiach (pierwsze wydanie z 1974 roku!) to przesłanie pozostaje aktualne.

Jeśli jesteś lub planujesz być rodzicem – to jest to książka dla Ciebie, ta oraz inne z serii.

Moja ocena 8/10

Dodaj komentarz