Mrok we krwi – Paweł Kopijer – wprowadzenie do Trylogii Mitrys

„Mrok we krwi” jest pierwszym tomem „Trylogi Mitrys”, która z kolei otwiera „Kroniki Dwuświata” – uff, skomplikowane to. Mi seria mignęła gdzieś wieki temu w internetach i miałam ją na swoich listach „do kupienia”, tyle, że z inną okładką, ale o tym nie pamietałam gdy Instagram mi podsunął reklamę autora. Skusiłam się i mam egzemplarz z autgrafem, po dość wygórowanej cenie w stosunku do objętości książek. Tu warto jeszcze dodać, że za powieścią nie stoi żadno wydawnictwo – mamy self publishing.

„Mrok we krwi” zaczynamy od poznania Skry, która właśnie podchodzi do ostatniego testu by zakończyć 7 lat nauki i stać się szamanką ludu Darzan. Jak można się spodziewać, szybko okazuje się, że dzieczyna jest wyjątkowa i takie też dostaje zadanie. Drugą główna postacią, wokół której toczy się narracja to Noran – młody zabójca, walczący z wewnętrznym mrokiem. Każde z bohaterów zostje wysłane na misję poza znane im miejsca.

Wprowadzenie Skry ciekawie i tajemniczo zarysowuje świat, w którym toczy sie akcja, a jednocześnie jest dynamiczne i wciagające. Tymczasem wprowadzenie Norana jest kompletnym przeciwieństwem – jest nudne i stasznie oklepane – bohater z trudną przeszłością, niekaceptowany przez swój wygląd, schronienie odnajduje w Gildii złodzei i zabójców, ale ma problem z dostosowaniem się do zasad i hierarchi. Ja osobiście odłożyłam na tym etapie książkę – potrzebowałam przerwy, a do dalszego czytania i przebrnięcia przez fragment Norana się zmuszałam. Jego dążenie do odrycia swojego pochodzenia w założeniu ma wzbudzać w czytelniku ciekawość, ale mi wydawało się strasznie wymuszone. Po czymś takim powrót Skry, również był nieciekawy, ale tu historia się zdecydowanie szybciej rozkręca – przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. „Mrok we krwi” powiedziałbym, że jest typowym otwarciem serii. Na początku czułam się szczerze zaintrygowana, ale Noran szybko moje zaintrygowanie pogrzebał.

Powieść jest krótka – 327 stron (nastęne tomy trylogii są nawet krótsze!) i trochę ze zmarnowanym potencjałem. Brak jej takiego momentu „Wow! Muszę to przeczytać!”. Mnie zostawiła z mieszanymi uczuciami – część historii mi się podobała a część nie, do tego cena w stosunku do samej książki – jej objętości i wydania oraz zawartości jest za wysoka (49,90zł według okładki). Niemniej jednak oceniłam ja na 6/10 – dostarcza rozrywki, a czytywałam gorsze powieści.

Dodaj komentarz