
Na pierwszą część mojej ulubionej serii wpadłam przypadkiem. Któregoś dnia, po ciężkim dniu w szkole, przygnębiona słabą oceną (z perspektywy czasu wydaje się to być idiotyczne) zamiast sterczeć na przystanku i czekać na autobus postanowiłam poprawić sobie humor wypadem do księgarni w pobliżu. „Córka Krwawych” rzuciła mi się w oczy z daleka, jedyny egzemplarz, kontrastował jasnym grzbietem z innymi książkami po bokach i ten tytuł. Musiałam wziąć do ręki i obejrzeć.
Skromna a jednocześnie piękna okładka od razu do mnie krzyczała, ale to rewers książki mnie zafascynował – zdjęcia dwóch kolejnych tomów oraz opis i dopisek o tresci dla dorosłych. Sami zobaczcie.

Muszę przyznać, że niewiele brakowało bym pomimo zachwytu książką wyszła bez niej – była kosmicznie droga jak na mój skromy licealny budżet. Całe szczęście brak zdrowego rozsądku jeśli chodzi o książki wygrał i tak „Córka Krwawych” jest już ze mną ponad 10 lat. Kolejne tomy spiraciłam (przepraszam wydawnictwo Initium) przez brak pieniędzy, ale z czasem je wszystkie kupiłam. Teraz mam mix wydań na półce, który mnie kłuje w oczy, ale za to mam je wszystkie! (tj. te co wyszły).

W świecie, w którym kobiety rządzą a mężczyźni służą, gdzie królowa jest sercem kraju, a wojownicy z dumą ją chronią Krwawi zapomnieli kim są. W świecie, w którym okrutne, rządne władzy kobiety wpaczyły swoje tytuły i pozycje, mężczyźni zostali zniewoleni i zmuszeni do służby. Ci zaś odnaleźli ujście dla gniewu i frustracji w krzywdzeniu słabszych kobiet i dziewczynek. W świecie, w którym panuje mrok pojawia się iskierka nadziei. Saetan, Wielki Lord Piekła na córkę swej duszy czeka już kilkadziesiąt tysięcy lat. Daemon i Lucivar od 700 wypatrują wypełnienia przepowiedni o Czarownicy. A Ona nadchodzi.
Gdy czytałam ją pierwszy raz, miałam problem z połapaniem się w Królestwach i postaciach, dopiero od 71 strony (człowiek dziwne rzeczy pamięta…) zatrybiłam, a potem już przepadłam w powieści. W pierwszym tomie „Trylgii Czarnych Kamieni” poznajemy głównie Terreille, to skażone Królestwo, ale także trochę Piekła oraz Kaeleer (choć ograniczone głownie do Pałacu i wzmianek). Niemniej mnogość regionów i ras może przyprawić o zawrót głowy. To jest brutalna, mroczna i chwilami wręcz makabryczna historia pełna przemocy – psychicznej, fizycznej i seksualnej – tortury, morderstwa, gwałty, pedofilia. Czyste okrucieństwo dla przyjemności przeplata się z pełnym oddaniem protokołowi, który nakazuje szacunek, lojalność, ochronę słabszych i honorową służbę. Saetan, Daemon i Lucivar – najpotężniejsi mężczyźni są niezwykle charyzmatyczni i w pełni oddani Czarownicy, każdy na swój sposób. No i jest Jaenelle – niewinne, wyjątkowe, choć z pozoru zwyczajne, przepotężne dziecko, zupełnie nierozumiane przez własną rodzinę, ale natychmiast rozpoznawane przez wyczekujących ją ludzi, którzy zrównają całe królestwa z ziemią byle tylko zapewnić jej bezpieczeństwo. Kocham całą ta czwórkę waraz z ich dynamiką. Zafascynowana tym światem i postaciami czytałam trylogię wielokrotnie, a tym razem pokusiłam się o spróbowanie audiobooka, niestety tylko „Córka Krwawych” jest dostępna w formie audio (o czym nie wiedziałam zanurzając się ponownie w świecie stworzonym przez Anne Bishop) i teraz muszę przeczytać jeszcze przynajmniej dwa kolejne tomy by spać spokojnie.
„Córka Krwawych” to moja absolutnie ulubiona książka, potem kolejne tomy trylogii. „Czarne Kamienie” liczą zdecydowanie więcej ksiąg, o których z czasem też wrzucę parę słów, bo jestem bezwarunkowo zakochana w świecie Krwawych, a Anne Bishop jest w top moich ulubionych autorów. Gdy tylko Initium wydaje jej książki od razu za nie łapię. Myślę, że któregoś dnia skuszę się też ma oryginalne wersje angielskie.
Moja ocena: 10/10
