Rodzeństwo bez rywalizacji – Adele Faber i Elaine Mazlish – kolejna fenomenalna pomoc dla rodziców

Tym razem postanowiłam zgłębić temat rodzeństwa. Jak dać dziewczynkom wolność ukształtowania się samym, nie w relacji do siostry? Jak zrozumieć targające nimi emocje? Kiedy ingerować w siostrzane konflikty, a kiedy nie? A może zawsze pozwaać im na samodzielne rozwiązywanie problemów? A przede wszystkim, jak je wychować by były sobie bliskie, nie tylko w dzieciństwie? Na te i wiele innych pytań oczekiwałam odpowiedzi od „Rodzeństwa bez rywalizacji”.

Nie będę się zagłębiać w treść samej ksiażki, zainteresowanych zapraszam do lektury, ale postaram się po krótce podzielić tym co sama z niej wyniosłam.
Dzięki inteligentnemu przykładowi-ćwiczeniu mogłam zrozumieć reakcję Kasi na pojawienie sie w domu młodszej siostry – Ani. Niby człowiek wiedział, że dziecko jest zadrosne, bo traci posiadną dotychczas całkowitą uwagę obojga rodziców, ale dopiero ten eksperyment pozowlił mi to dogłębnie zrozumieć – zmusił mnie do wczucia się w taką sytuację. Gdy uświadomiłam sobie, że ja, stara baba, kipiałam z furii to co musi czuć maluch?
„Rodzeństwo bez rywalizacji” zwróciło moją uwagę na fakt, że nie zrobię z córek przyjaciółek jeśli coś samo między nimi nie zaskoczy. To sa dwie odrębne i różne osoby, każda z własnymi upodobaniami i charakterem. Jedyne co ja mogę zrobić jako rodzic to dać im narzędzia i nauczyć je szukania nici porozumienia w swych odrębnościach, by nie zostały wrogami i się nie nienawidziły. Zrozumiałam też, że porównując dzieci do siebie robię im krzywdę – nawet poprzez mówienie starszej że jest duża a młodsza mała, odbieram jej możliość bycia małą – a taka de facto jest – niespełna 3 lata to wciąż maleństwo (tak łatwo o tym zapomnieć!). Nie da się też dzieci traktować równo, a taki jest odruch. Każda ma swoje indywidualne potrzeby i to do nich muszę się odnosić, ale w sposób który nie zasygnalizuje drugiej, że jest pomijana.
Książka pruszyła też temat łatek i bójek. Dziecko będzie starało się dopasować do ramki w jakie je wepchniemy – grzeczne, odważne, niechlujne, itd, tych łatek należy unikać. Jak? Zamiast oceniać, bo tym jest przypinanie łatek, używać języka opisowego. Z kolei bójki muszą mieć jasno wyznaczone granice i należy bezwzględnie interweniować gdy, któremuś z dzieci może się stać krzywda.

„Rodzeństwo bez rywalizacji” porusza te jakże ważne tematy w bardzo przystepnej formie opowiadań z życia członków kursu. Masa scenek i dośwadczeń rodziców daje nadzieję nie tylko na powodzenie w wprowadzaniu tych zasad w życie, ale na spokój w domu i wzajemne zrozumienie się przez wszystkich członków rodziny.

Książkę goraco polecam każdemu rodzicowi, a w szczególności tym rodzicom, którzy sami sa jedynakami i mają więcej niż jedno dziecko. Ja sama będę do niej niejednokrotnie wracać, tym bardziej, że zdaję sobie sprawę z tego jak trudno będzie się przestawić z wychowania jakie sama znam na to sugerowane przez autorki. Wiem jednak po analizie swojego dzieciństwa, że panie Faber i Mazlish mają rację.

Moja ocena 8/10

Dodaj komentarz