Pani Śmierci – Terry Goodkind – Kroniki Nicci t. 1

Znacie to uczucie, gdy kochacie jakąś serię i powstaje spin-off, ale strach go zacząć, by się nie zawieść? Tym bardziej gdy jego bohaterowie w oryginale nie skradli waszego serca. Ehh, właśnie tego doświadczyłam z „Panią Śmierci” otwierającą „Kroniki Nicci”, spin-off „Miecza Prawdy” Terry’ego Goodkinda w wydaniu Domu Wydawniczego Rebis.

„Pani Śmierci” zaczyna się zaledwie 2 tygodnie po wydarzeniach z ostatniej części „Miecza Prawdy”. Prorok Nathan Rahl i czarodziejka Nicci wyruszają w podróż po imperium D’hary, by roznieść wieści o nowym lordzie Rahlu i jego wizji świata. Nathan szuka nowej przygody, teraz gdy proroctwa zniknęły ze świata. Los skieruje ich w zupełnie przeciwną stronę od pierwotnie obranego celu, a po drodze niejednokrotnie będą musieli walczyć o swoje życie.

Uwielbiam „Miecz Prawdy” – wielki, pełen magii świat, wiele przygód składających się na niesamowitą historię walki z tyranią i przede wszsytkim Richard i Kahlan, ciągnący do siebie jak dwa magnesy, niezależnie od tego jak daleko od siebie rzuci ich los. Pojawiają się też smoki! To czego wiecej trzeba? Tyle, że nie o „Mieczu Prawdy” dzisiaj, a pierwszej części „Kronik Nicci”, czyli spin-offu.

„Pani Śmierci” chwilę mi na półce zalegała, bałam się zacząć ją czytać w obawie, że przestanę kochać stworzony przez autora świat. Za Nicci i Nathanem jakoś nigdy za bardzo nie przepadałam i historia o tej dwójce wydawała mi się mało zachęcająca. Niemniej jednak, w końcu postanowiłam spróbować.

Teraz, po lekturze, niestety dalej nie lubię tej dwójki… Niezmiennie podoba mi się styl pisania powieści, ale w tej konretnej trochę gryzło mnie, że idziemy od wydarzenia do wydarzenia, które niekoniecznie nawet były ze sobą powiązane – kolejne miasteczko – kolejna „przygoda”. Może przy spojrzeniu na całość serii nabierze to więcej sensu, zobaczymy. Też bohaterowie tej częśći, nie tylko główni, do mnie nie przemawiają. Za to pojawia się smok, pod koniec dopiero ale zawsze coś. Irytowało mnie też ciągłe przypominanie kim była Nicci i co zrobiła i to samo z Nathanem – ciągłe wracanie do jego życia w Pałacu Proroków. Takie ciągle retrospekcje i to dotyczące tego samego są nuwzwykle męczące jeśli się zna oryginalną serię, a jeśli się jej nie zna to nie bardzo widzę sens zabierania się za tą.

Moja ocena: 6/10 – mam nadzieję, że kolejne 3 części będą zncznie ciekawsze.

Dodaj komentarz