Szukacie czegoś lekkiego, z niestardową magią i nutką humoru? Dobrze trafiliście!

„Plastikowy Mag” Charlie N. Holmberg to 4 tom w stworzonym przez autorkę świecie gdzie mag wiąże się z materiałem i może nim manipulować. Pierwsze 3 części opowiadały o młodej absolwentce angielskiej uczelni magii rzuconej wbrew swojej woli na praktyki Składania – magii papieru. Spodziewałam się, że 4 tom będzie jakąś formą kontynuacji historii Ceony Twill. Tymczasem dostajemy nową praktykantkę – absolwentkę amerykańskiej szkoły, która na praktyki zostaje wysłana do Londynu, a jej specjalizacją jest Politwórstwo – magia plastiku (no kto by pomyślał, nie?).
Czytanie przygód Alvie Brechenmacher jest niezwykle wciagające. Dziewczyna jest energiczna, pełna zapału, chęci do nauki i niezdarna. Ale nie przerysowanie niezdarna, tylko tak uroczo, dzięki czemu wprowadza elementy humorystyczne do powieści. Bohaterowie pierwszych 3 tomów pojawiają się w „Platikowym Magu”, ale poza jedną z ostatnich scen, która inaczej może wydać się niezrozumiała, nie trzeba ich kompletnie znać. Praktyka Alvie i związane z nią wydarzenia są głównym watkiem akcji, która nie zostawia czasu na nudzenie się. Jest też wątek romantyczny – pomiędzy dwojgiem nieśmiałych ludzi.
Ja lekturą jestem zachwycona. Przyznaję, że zabranie się za „Plastikowego Maga” chwilę mi zajęło, bo czułam, że historia „Papierowego Maga” jest zamknięta i bałam się przedłużania jej na siłę, a zostałam miło zaskoczona – nową historią i świeżą bohaterką, jednocześnie z przebłyskiem znanych mi już postaci. Cały czas mam jednak dylemat, czy jeśli powstanie kontynuacja przygód Alvie to czy nie będzie wymuszona. Możecie mieć pewność, że sprawdzę.
Na wzmiankę zasługuje jeszcze cudowne wydanie od Wydawnicta Young – twarda i posrebrzana okładka, pięknie się prezentuje i pasuje do poprzednich tomów. Na mojej półce znalazłoby się dla niej miejsce. nawet jeśli by mi nie przypadła do gustu.
Moja ocena 8/10



P.S.
Ten post zaczyna też nowy moty graficzny zdjęć książek i gier. Od teraz wszsytkie zdjęcia będą zawierały kwiaty Lego. Dajcie znać, co myślicie o takim pomyśle.
