„Legendy i Latte” Travisa Baldtree włączyłam znudzona słuchaniem „Wiedźm z Dechowic” z nadzieją na coś lekkiego i przyjemnego i dostałam lekką, pokrzepiającą historię. Obawiam się jednak, że nawet za lekką…

„Legendy i Latte” opowiada o zmęczonej zarabianiem na życie mieczem ogrzycy Viv, która postanawia spełnić swoje marzenie – osiąść w jednym miejscu i prowadzić kawiarnię. Tyle, że nie zamierza swojej przyszłości powierzyć przypadkowi, więc czy nie ściągnie przez to na siebie problemów?
Historia Viv to tak na prawdę opowieść o rozwoju kawiarni, od starej odremontowanej stodoły poprzez parzenie kawy aż do kawiarni jaką my znamy. Szczęście ogrzycy polega na trafianiu na odpowiednich ludzi, którzy pomagają jej biznesowi kwitnąć. Jednak w tle tej cukierkowej historii jest panika i strach – co się stanie gdy klejnot, który ma zagwarantować spełnienie jej marzenia zostanie odkryty i skradziony.
Zawiodłam sie trochę na tytule – wiedziałam, że jest to historia kawiarni, ale spodziewałam się też tych legend – jakiejś formy opowiadanek w opowiadaniu, tym bardziej że strasznie brakuje w „Leggendach i Latte” akcji. Do tego za delikatny i słodki głos lektorki – Laury Breszki – gryzł mi się z postacia ogrzycy – chciałabym, żeby był głębszy, niższy. Jeśli chodzi o samych bohaterów – całkowicie pomijalne są ich rasy – ta historia wcale nie musiałaby by być osadzona w fantastycznym świecie, bo on się tam i tak gubi. Książka się niczym nie wyróżnia, ale jeśli można powiedzieć, że nijakość jest przyjemna to jest w przyjemny sposób nijaka – do odsłuchu polecam, do czytania bym się zanudziła.
Moja ocena 6/10 – dobra i tyle.
