Następca tronu – Holly Black – opowieść z Elfhame

Dąb wyrusza na misję do Zębatego Dworu, gdzie Pani Nore tworzy potwory z gałęzi i szczątków. Suren, która jako jedyna może jej rozkazywać zostaje wciągnięta w tę podróż. Czy dawna dziecięca przyjaźń rozwinie się w uczucie, czy będzie ich zgubą?

Z jednej strony ciężko było mi się wciągnąć w historię. Kim jest do diabła ta cała Suren? Zbyt dawno czytałam „Okrutnego księcia”, więc nic nie pamiętałam. Holly Black małymi kroczkami przypomina kim są postacie i tonpomoglo mi się odnaleźć. Z drugiej natomiast strony, jak już akcja się rozkręciła, ciężko się było oderwać.

Suren nie lubiłam już wcześniej, teraz niestety też nie polubiłam, a Dąb był dla mnie tak samo pomijalny jak w „Okrutnym księciu”. Zdecydowanie brakowało mi tu Cardana i Jude – bez nich każdej opowieści z Elfhame brakuje WOW! A może to tylko ja tak mam, że jak już kogoś w świecie pokocham to cała reszta staje się nijaka i nigdy nie może dorosnąć oryginałom do pięt…. Tylko ja, czy Wy też?

Pewne wydarzenia w trakcie powieści były przewidywalne, jak np. gdzie jest to czego szukał u wiedźmy Dąb. Jednak takiego zakończenia się nie spodziewałam. Jestem szczerze zadowolona, że z „Następcy Tronu” nie wyszła historyjka miłosna jak każda inna. Do tego finał sugeruje, że może powstanie tam jakaś kontynuacja. Czy ją przeczytam? Nie wiem.

Dobra, kogo ja oszukuję. Oczywiście, że przeczytam. Nie byłabym sobą, gdybym nie miała wszystkich książek z danego świata.

Moja ocena 7/10

Dodaj komentarz