„Babel, czyli o konieczności przemocy” – mokry sen lingwisty, a więc zdecydowanie nie jest to lektura dla każdego.

Po „Babel, czyli o konieczności przemocy” sięgnęłam w dużej mierze z ciekawości. Z twórczością autorki nie miałam wcześniej styczności, a często widziałam okładkę migającą mi w internecie. Wykończenie domu okazało się świetną okazją do włączenia audiobooka. Cieszę się, że właśnie w takiej formie zabrałam się za tą książkę – wydanych pieniędzy i czasu przeznaczonego na czytanie zwyczajnie bym żałowała. Zakładając, że bym jej nie porzuciła…
„Babel” to historia pół-Chińczyka, który po śmierci swojej matki, sam cudownie uzdrowiony, trafia do Anglii, gdzie jedynym jego zmartwieniem ma być nauka. Chłopak ma opanować martwe języki do perfekcji, a jego celem jest Oxford i prestiżowe studia tłumacza i praca z srebrem. Metalem, który wraz ze sztuką tłumaczenia napędza świat niemal w magiczny sposób.
Mam wrażenie, że ten mój krótki powyższy opis jest bardziej pasjonujący niż audiobook, którego wysłuchałam. A teraz do rzeczy.
Całą objętość powieści wypełnia najpierw wczesna nauka, a potem studia Robina z masą wtrąceń językowych, tłumaczeń oraz wywodów etymologicznych. Iskierką nadziei na bardziej dynamiczną akcję – czy raczej jakąkolwiek akcję – było dla mnie poznanie się wszystkich studentów z roku Robina, całej czwórki młodych, utalentowanych językowo i pochodzących z różnych części świata ludzi. Niestety, ich czas wypełniały studia i dysputy nad przekładami. Na etapie, gdy pojawiło się wydarzenie, które mogło wstrząsnąć tą, jakże ciagnącą się powieścią, byłam już zbyt znudzona, by czuć jeszcze jakąkolwiek ekscytację, a i jakoś specjalnie nie rozkręciło fabuły. Bohaterowie z uporem muła wracali do swoich pierwotnych zajęć i w przypadku Robina tchórzostwa i użalania się nad sobą.
To, co trzeba przyznać Rebece F. Kuang, to podziw za masę roboty, jakiej musiało wymagać stworzenie powieści tak bogatej w języki, tłumaczenia i etymologię. I za ten fakt podnoszę ocenę o 1. Nie sposób nie docenić ogromu wiedzy i współpracy z innymi ludźmi, jakiej wymagał „Babel”.
Sam audiobook jakościowo wypada blado. Za pierwszym razem, gdy usłyszałam błędy montażu, miałam wrażenie, że się przesłyszałam, niestety problemy się powtórzyły i sprawa stała się jasna.
Moja ocena: 3/10
„Babel, czyli o konieczności przemocy” – Rebecca F. Kuang
Wydawnictwo Fabryka Słów
Tłumacz Grzegorz Komerski
Lektor Sławomir Popek
