Po kilku próbach przeczytania stwierdzam, że to definitywnie nie jest książka dla mnie, a osiągnęłam limit zmuszania się. A teraz po kolei.

„Wieloświat” to 4 tom serii „Opowieści z Wieloświata”. Poprzednie 3 stanowią „Wiedźma”, „Żertwa” i „Kuglarz”. Z tego co widzę, to jest też już 5 tom „Bramy do Wieloświata”.
Wszystkie mają absolutnie przepiękne okładki, które mnie do nich przyciągnęły i kuszące fantastyką tytuły. Po zmęczeniu pierwszych trzech powinnam była jednak odpuścić zakup kolejnej, ale jeszcze wtedy wychodziłam z założenia „Jak to nie mieć całej serii?!”. Dzisiaj jestem już na etapie – nie podoba mi się = sprzedaję. Miejsce na książki jest ograniczone, a szkoda mi trzymać te, które mi do gustu nie przypadły.

Co do samych „Opowieści z Wieloświata”, bo będę sie odnosić do całości nawet jeśli to teoretycznie wpis o „Wieloświecie”, mnie nigdy nie wciągnęły. Świat wydawał mi się być zbyt realistyczny, normalny wręcz, a nie to lubię w książkach. Sami bohaterowie też mnie jakoś mnie nie kupili – nigdy nie poczułam tej iskierki zrozumienia i nie kibicowałam im, a skoro nie obchodzą mnie losy bohaterów to nie zostaje nic co by mnie napędzało w czytaniu. I choć z wielkim bólem serca, bo nie mam tego w zwyczaju, porzucam powieść Anny Sokalskiej. Nie jestem w stanie jej już dłużej męczyć, a do tego zwyczajnie zraża mnie do czytania czegokolwiek innego.
Moja ocena: DNF

„Wieloświat” Anna Sokalska
„Opowieści z Wieloświata” 4
Wydawnictwo Lira
