Czytałam serię „Lux” Jennifer L. Armentrout, która mi się bardzo podobała, więc sięgając po „Krew i popiół” miałam wysokie oczekiwania, tym bardziej, że to otwarcie cyklu skierowanego do starszych odbiorców. Czy się zawiodłam? No troszeczkę…

Poppy – Panna, Wybrana przez bogów, nadzieja swojego ludu – to wszystko czym ma być główna bohaterka, tymczasem niespokojna dusza, cięty język i dryg do walki zdecydowanie lepiej ją opisują. I on – przystojny strażnik, który dostrzega kobietę za welonem, a nie tytuły.
Dobra zacznijmy od tego, że książka jest mega przewidywalna. Ledwo zaczynasz czytać i już wiesz o czym to będzie. Główna bohaterka jest zielonookim rudzielcem – co za oryginalność. Do tego… – może lepiej nie wymieniać, nie chcę spoilerować. Mam jednak wrażenie, że „Krew i popiół” wykorzystuje wszystkie oklepane i wracające jak boomerang w kolejnych powieściach motywy. Jak widać, to działa – o książce jest głośno i ma masę fanów. Ja sama też się przy niej dobrze bawiłam pomimo całej tej przewidywalności. Czyta się szybko i nie wymaga masy skupienia, do tego jest wciągająca i dynamiczna, a między bohaterami czuć chemię.
Książka skierowana jest dla dorosłych, a więc bohaterowie nie robią do siebie tylko maślanych oczu i mamy sceny erotyczne. Są one dobrze zbalansowane z fabułą. Uzupełniają ją a nie przyćmiewają, jednocześnie wciągając czytelnika w relacje Poppy i Hawke’a.
Przyczepić się jednak muszę do słownictwa. Wampry, wilkłaki i sysuni. Serio? Co jest złego w wampirach i wilkołakach? Nazwy w „Krwi i popiele” są śmieszne. I nie śmieszne w sensie zabawne, tylko śmieszne w stylu „Boże, serio?”. Muszę sprawdzić jak jest w oryginalnym wydaniu, chyba że ktoś z Was wie?
Moja ocena 6/10
„Krew i popiół” Jennifer L. Armentrout
„Z krwi i popiołu” 1
Tłumacz Danuta Górska
Wydawnictwo You&YA
