Królestwo ciała i ognia – Jennifer L. Armentrout – Z krwi i popiołu 2

Drugi tom „Z krwi i popiołu” okazał się być bardziej interesujacy niż pierwszy, tylko czy to wystarczy?

Historia zaczyna się dokładnie w miejscu w którym się skończyła w pierwszym tomie, czyli przy stole, gdy Casteel ogłosił swoje plany. Pod względem fabularnym całość jest o podróży z Nowej Przystani do Atlantii z większymi bądź mniejszymi przygodami po drodze, ale tak naprawdę jest to tom poświęcony relacji Poppy i Casteela.

Za „Królestwo ciała i ognia” zabrałam się po tym jak już w końcu zdecydowałam o porzuceniu „Wieloświata”. Po dłuższej przerwie i zmuszaniu się do czytania, „Królestwo ciała i ognia” połknęłam w 3 dni (co jest porywającym wynikiem biorąc pod uwagę wielkość książki i fakt, że pracuję teoretycznie 8h dziennie i mam dwoje dzieci). To nie rozwój fabuły mnie pchał do przodu, a wzajemne stosunki Poppy i Casteela. Niechętna współpraca i kiełkujące uczucie, uzupełnione fizycznym przyciagniem i ich ciągłymi sprzeczkami nie pozwalały mi się oderwać od książki, nawet jeśli w duchu krzyczałam „Babo! Przejrzyj na oczy! Ile można truć, że to uczucie nie jest prawdziwe?!”. Do tego seria jet popularna w internecie i nie dało się nie zobaczyć fanartów czy cosplay’ów, które kazały mi się zastanawiać, czy Poppy jest jakąś burzową wiedźmą i potrafi kontrolować pioruny. Musiałam wiedzieć jaka jest prawda.

To o czym muszę wspomnieć, a co mnie niezmiennie w książkach irytuje to zmiany w tłumaczeniach. W pierwszej części byli sysuni, a w „Królestwie ciała i ognia” nazwa tych istot została zmieniona na Kraveni. Trzeba przyznać wydawnictwu, że zaznaczyli w przypisach zmianę i do czego się odnosi, ale i tak nie podoba mi się, że w ogóle wystąpiła.

Ogólnie czytało mi się ją zdecydowanie lepiej niż „Krew i popiół”, a przynajmniej nie towarzyszyło mi uczucie, że to już wszystko było. Jeśli było to nie zwracałam na ten fakt uwagi.

Moja ocena 7/10

„Królestwo ciała i ognia”
Jennifer L. Arementrout
„Z krwi i popiołu” 2
Wydawnictwo You&YA
Tłumacz Jerzy Malinowski

Dodaj komentarz