Starałam się podejść do drugiego tomu obiektywnie, tak by wrażenia z pierwszego nie rzutowaly na mój odbiór dalszej części historii. Myślę, że mi się to udało – drugi tom czytało mi się o wiele lepiej.
Uwaga! Potencjalne spoilery pierwszego tomu!

Mia podjęła decyzję by kontynuować wyprawę z przyjaciółmi i doprowadzić misję do końca. Po drodze czeka ją jednak bolesne rozczarowanie. Czy dobrze zrobiła pozostając w obcym świecie?
Z racji tego, że bohateroie kontynuuja przygodę od miejsca jej zakończenia w tomie pierwszym, nie ma tu przydługiego wstępu. Są za to bardzo częste zmiany punktów widzenia. Autorka skacze z narracją od Mii do Kleo w zawrotnym tempie – rozdziały są bardz krókie, a akcja szybka – ja miałam wrażenie że mój mózg dostaje oczopląsu próbując nadążyć. Potem sytuacja się uspokaja, a rozdziały wydłużają.
Niestety druga część „Po drugiej stronie jeziora” nie zmieniła moich odczuć względem relacji bohaterów – przyjaźń dziewczyn wydaje mi się być sztuczna i na siłę, taki zapychacz gdy nie wiadomo co napisać. A to coś między Mią i Zaynem – ciężko mi to nazwać miłością, za mało ze sobą rozmawiają.
Zakończenie było zdecydowanie przewidywalne, chociaż miało mały zwrot akcji, którego się nie spodziewałam, ale który mi się nie podobał – ale to już indywidualna opinia. Odczułam jednak, że zostało napisane za szybko i powierzchownie, wręcz brakowało mi scen wyjaśniających pewne kwestie. Ostatnia scena sugeruje możliwość kontynuacji, ale jeśli kiedykolwiek się pojawi, ja dziękuję. Dwa tomy mi w zupełności wystarczą.
Moja ocena: 5/10
