Baśń o złamanym sercu – Stephanie Garber

Zagraniczne wydania „Baśni o złamanym sercu” ciągle migają mi na Instagramie, a jednocześnie w boxach widziałam gadżety inspirowane powieścią, więc postanowiłam ją w końcu przeczytać.

Kiedy ukochany Evangeliny Fox ma się ożenić z jej przybraną siostrą, wychowana na baśniach dziewczyna pragnie za wszelką cenę zapobiec małżeństwu. I choć wie, że lepiej by nie zawierać umów z Mojrem, załamane serce boli zbyt mocno, a cena, jaką zażądał za pomoc, nie wydaje się być wysoka.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to długość książki. Powieść ma zaledwie około 330 stron, duży tekst i wewnątrz jest masa zajmujących miejsce ozdobników. Jednak pomimo tego, że jest względnie krótka, nie zawodzi fabularnie. Pełna baśni i magii, zabiera czytelnika na szaloną wycieczkę w poszukiwaniu odpowiedzi na coraz to nowe zagadki.

„Baśń o złamanym sercu” czytało mi się szybko i z zainteresowaniem, do momentu, gdy poczułam się przytłoczona przez pojawienie się w historii wampirów. Moją pierwszą myślą było „jasne, no i co jeszcze?!”, przez co potrzebowałam zrobić sobie od książki chwilę przerwy. Gdy jednak do niej wróciłam, stwierdziłam, że w szalony sposób ten wątek działa, a resztę czytałam z równym zainteresowaniem jak na początku. Podoba mi się fakt, że nie jest jasne, kto kim i jak manipuluje, oraz że każdy z bohaterów ma swoje powody.

Uważam „Baśń o złamanym sercu” za ciekawą i lekką lekturę, a kolejne tomy trylogii przeczytam z przyjemnością, ale zachwytów nad nią nie rozumiem. Bardziej niż bohaterów pokochałam świat i zabiłabym za zbiór baśni z Cudownej Północy.

Moja ocena 7/10

„Baśń o złamanym sercu” – Stephanie Garber
„Baśń o złamanym sercu” tom 1
Wydawncitwo Poradnia K
Tłumaczenie Dorota Dziewońska

Dodaj komentarz