„Haunting Adeline” zapewniła mi taką emocjonalną jazdę, że bałam sie drugiego tomu. I prawidłowo – „Hunting Adeline” jest przerażające – a dokładniej przerażająco nudne.

Nie będę się wdawać w opis fabuły, by nie zdardzić żadnych szczegołów pierwszego tomu.
„Hunting Adeline” jest brutalna, mroczna i srogo pojebana, wręcz ocieka przemocą fizyczną, psychiczną i seksualną. Jenocześnie jest zwyczajnie nudna. Pierwszy tom miał w sobie tą ekscytującą relację Adeline i Zade’a, która pomimo tego, że była zdecydowanie niewłaściwa to w jakiś hinotyzujący sposób sprawiała, że człowiek nie mógł się od książki oderwać. W drugim tomie mi tego brakło, a ich związek przeszedł na zupełnie nowy poziom porąbania. Miałam wrażenie, że autorka postawiła bardziej na kontrowersyjność całości niż zadowolenie czytelników. Ja „Hunting Adeline” męczyłam – nie mogłam w niej znaleźć nic, co by mnie interesowało, za to znałazłam masę elementów które mnie odrzucały. Jak na mój gust ta część już za bardzo jechała po bandzie. Promyczkiem nadziei były komiczne momenty z Sibby, ale to o wiele za mało by uratować całość.
Podoba mi się fakt, że tytuł nie został przetłumaczony. Po zapoznaniu się z treścią dostrzegam jego wieloznaczność. Tylko co z tego, skoro ogólnie czuję się tak bardzo zawiedziona…
Moja ocena 3/10
„Hunting Adeline” H.D. Carlton
„Cat and Mouse Duet” tom 2
Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne
Tłumaczenie Paulina Więcek
