Na co dzień czytam romanse osadzone w fantastycznych światach, ale w tym roku próbowałam już romansu historycznego i dark romance, to czemu nie spróbować też nowoczesnego romansu? Czy mi się spodoba, czy okaże się zbyt przyziemny? Czy uda mi się zrelaksować przy historii osadzonej w otaczającym mnie świecie? Wraz z „Zakładem” Max Monroe pojawiła się okazja sprawdzić.

Najmłodszy z braci Winslow, Jude, zawodowo promotor klubów, spędzał życie na zabawie. Otoczony pięknymi kobietami nie odmawiał sobie przyjemności, ale i zakładów, w szczególności jeśli był pewien swojej wygranej. Gdy w jednym z promowanych klubów przyjął zakład nie miał pojęcia, że tego wieczoru nie tylko on będzie udawał kogoś innego.
Sophie Sage zaplanowała dla siostry bliźniaczki gorący i niezapomniany wieczór panieński, tyle że Belle w ostatniej chwili spanikowała i poprosiła o zamianę miejsc… Pozornie niewłaściwe przyciąganie, nieporozumienie i gorący seks, ale przecież to tylko zabawa, prawda?
Relacja Sophie i Jude’a jest, jak można by się spodziewać, zdecydowanie wyidealizowana, ale takie romanse właśnie lubimy. To m.in. brak zwyczajnych, codziennych problemów w książkach jest tym co pozwala nam się oderwać od rzeczywistości i zrelaksować. Dołóżmy do tego jeszcze gorący seks i kobiety będą czytały z zapartym tchem. Na lekki odbiór „Zakładu” wpływa też fakt, że autorki (Max Monroe to pseudonim dwóch autorek) nie przytłaczają czytelnika przydługimi opisami pozostawiając swobodę wyobraźni.
W pierwszym tomie „Braci Winslow” pojawia się trochę scen komediowych, ale do mnie jakoś nie przemówiły. Może ze dwa razy fuknęłam nosem czy się uśmiechnęłam. Cały czas się zastanawiam, czy to kwestia mojego poczucia humoru czy jednak można było podkręcić trochę komizm sytuacji. Za to bardzo spodobał mi się fakt, że Sophie chodzi do terapeuty i już nawet książki sygnalizują konieczność dbania o swoje zdrowie psychiczne i normalizują korzystanie z pomocy.
„Zakład. Bracia Winslow” to przyjemna lektura na dwa, trzy wieczory. Pomoże się odprężyć i dostarczy odrobinę ekscytacji jednocześnie nie zmuszając czytelnika do zagłębiania się w skomplikowane światy, wielkie rodziny, itd. Jak dla mnie, choć się dobrze bawiłam i nie żałuję przeczytania tej książki to brakło mi czegoś, co by mnie porwało.
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz do recenzji.
Moja ocena 6/10
„Zakład. Bracia Winslow” – Max Monroe
„Bracia Winslow” tom 1
Wydanwictwo Editio Red
Tłumaczenie Tomasz F. Misiorek
