Audiobook żywego lasu to niestety mój drugi dnf w 2023, co ciekawe, pierwszy również był audiobookiem.
Na „Żywy las” trafiłam zupełnym przypadkiem – szukałam innej książki (której tytułu dalej nie pamiętam) i wpisywałam hasła, które wydawały mi się kojarzyć z tym szukanym audiobookiem. Zaintrygowała mnie okładka i opis, do tego widziałam, że jest to fantastyka, więc w sumie, czemu nie?

Jeszcze zanim włączyłam nagranie czułam w opisie duży potencjał na historię. Niestety chaos jakim bombardowała mnie ta książka od samego początku był po prostu nie do ogarnięcia. Nie mogłam cię połapać co jest czym. Generalnie czułam się tak, jakbym słuchała historii opowiadanej przez dorosłego na podstawie obrazków, które przedszkolaczki mu pokazują. No wiecie, dzieciaczki dostały zestaw obrazków – miejsc, wydarzeń, przedmiotów i tylko podsuwały temu dorosłemu, który sklejał z tego powieść ubierając ją w ładne słowa. Skoki z miejsca w miejsce, potwory znikąd, nagły reset historii i zaczynamy od początku, bo się nie podoba. Jezioro do góry nogami i inne tego typu zabawy… Nie mogłam tam znaleźć jakieś spójnej logicznej myśli i po trzech podejściach zwyczajnie zrezygnowałam, no nie było nic co by mnie choć odrobinę interesowało. Przemęczyłabym tę chaotyczną historię gdybym cokolwiek uznała za ciekawe, tymczasem klops.
Nawet lektorka kompletnie nie pomagała. Zamiast dodać opowieści duszy, miałam wrażenie, że ją z niej jeszcze bardziej obdarła.
Trochę szkoda, bo audiobooki mają to do siebie, że można je sobie włączyć i się zająć swoimi obowiązkami, a powieść sobie leci i umila czas. Odłożenie audiobooka żeby przeczytać wersję papierową to jedno, ale porzucić audiobooka i nie chcieć nigdy więcej wracać do powieści to znak, że coś tu już jest nie tak. Ja osobiście nie dałam rady.
Moja ocena: DNF
„Żywy las” – Iwona Szul
Wydawnictwo Białe Pióro
Lektorka Marta Wardyńska
