Widziałam masę hype’u w związku ze „Żmiją…”, a że szał na „Fourth Wing” uważam za w pełni zasłużony, to robiłam sobie wielkie nadzieje w związku z książka otwierającą „Królestwa Nyaxii”.

Liczyłam na to, że wsiąknę w świat i historię już od pierwszej strony, niestety mi się to nie udało. Nie mam pojęcia czy winić za to tragiczne polskie wydanie powieści czy ją samą. Pewnie każde po trochę.
No dobra, ale o co chodzi z tym naszym wydaniem? Otóż jest koszmarnie przetłumaczone i zredagowane. Po 150 stronach całkowicie przerzuciłam się na wydanie w języku angielskim. Akurat miałam książkę z OwlCrate, gdyby nie to i tak bym zamówiła angielskie zamiast się męczyć. Co chwilę zauważyłam dziwnie skonstruowane zdania, przez co wielokrotnie musiałam czytać niektóre fragmenty by się połapać o co chodzi. Czarę goryczy przelał akapit, w którym było napisane, że bogini była najpotężniejsza, a cała reszta, nawet tego samego zdania, jasno wskazywała na całkowitą odwrotność! W tym momencie stwierdziłam, że pora ruszyć kufer z fotela po wydanie OwlCrate i zwyczajnie porównać. Poniżej wrzucam Wam wynik tego porównania, który umieściłam na story na Instagramie. Wydawnictwo się do tematu nie odniosło.

Ja należę do ludzi czytających książki „od deski do deski” i niestety wszelkie błędy rzucają mi się w oczy jak neony nocą. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy są w stanie przymknąć na nie oko i cieszyć się historią. Ja tak nie potrafię, a wydanie jest częścią książki i tym samym moich wrażeń.
Dobra, wylałam swoje żale. Teraz o samej historii.

Turniej, w którym zwycięzca może być tylko jeden, a reszta musi zginąć oraz wampiry ze skrzydłami i magicznymi mocami, takie prawdziwe, mordercze, to świetna mieszanka. Nie da się przeczytać książki drugi raz po raz pierwszy, a moje pierwsze wrażenie zabiło polskie wydanie, więc nie od razu wciągnęłam się w tworzony przez autorkę świat. Tak naprawdę, „Żmija i skrzydła nocy” zaczęła mnie interesować dopiero gdy pojawił się Raihn i jego interakcje z Orayą. W miarę jak tych dwoje spędzało razem coraz więcej czasu, ja wsiąkałam coraz bardziej w powieść. Mam jednak wrażenie, że głównie przez nich, tło i ta cała wojna były mi zbędne. Finał? Zaskakujący! I nie mam na myśli tylko finału turnieju, ale również całej książki. Tylko jakoś brak mi ochoty na następną część…
Są tu jacyś fani filmu „Underworld”? Gdy czytałam sceny z Orayą i Vincentem przed oczami miałam Selenę i Viktora odgrywanych przez Kate Beckinsale i Billa Nighy’ego. Uwielbiam ich w filmie, ale nie mogę się zdecydować, czy tak intensywne skojarzenie działa powieści na plus czy na minus.
Generalnie historia jest ok. Po przejściu na wydanie w języku angielskim czytało mi się ją dobrze, ale mnie nie zwaliła z nóg.
Teraz kwestia oceny. Polskie wydanie – 3/10 – za zmasakrowanie powieści tłumaczeniem i redakcją. Ale że miałam możliwość zmiany i normalnej lektury daje jej 7. Przy czym jeśli tylko na serwisach, w których umieszczam recenzje będę miala możliwość oceny per wydanie to dokładnie tak zaznaczę – 3 i 7. Skoro ktoś wypuścił takiego bubla na rynek to powinien być adekwatnie oceniony.
„Żmija i skrzydła nocy” Carissa Broadbent
„Królestwa Nyaxii” tom 1
Wydawnictwo Filia
Tłumaczenie Paulina Ziarko
„The Serpent & The Wings of Night” Carissa Broadbent
„A Crowns of Nyaxia” Novel
„The Nightborn Duet” Book 1
Wydawnictwo Bramble
