Zaczęło się od „W co ja się wpakowałam?!” A skończyło na szukaniu wymówek by dalej słuchać audiobooka. Dzisiaj o moim pierwszym spotkaniu z romansem science fiction.

Zabierając się za audiobooka „Barbarzyńców z lodowej planety” wiedziałam tylko tyle, że mogę się spodziewać romansu z kosmitą, a sądząc po okładce – niebieskim kosmitą.
Niemal natychmiast zaczęłam się zastanawiać w co ja się tym razem wpakowałam, bo początek mnie szczerze zszokował. Myślam, że będzie to romans z nieprzymuszonej woli, ale w sumie kobiety jakoś musiały się znaleźć w kosmosie. Jednak to był tylko początek ich podróży, później wszytko się wyjaśniło.
Po raz pierwszy słuchałam pikantnej książki, do tej pory tylko takie czytałam. Spodziewałam się, że będzie to dla mnie krępujące czy coś, ale moje obawy były bezpodstawne. Pewnie nawet łatwiej się słucha, bo w razie żenujących scen nie trzeba się zmuszać do kontynuowania, nagranie sobie leci. Tutaj jednak nie miałam takiego problemu.
„Barbarzyńcy z lodowej planety” okazali się być zabawnym audiobookiem. Kilka razy słuchając wybuchnęłam śmiechem. Wciągnęłam się do tego stopnia, że gdy historia nagle się skończyła byłam szczerze rozczarowana. Co prawda, dostałam jeszcze dwa dodatkowe teksty, ale niestety były one całkowicie pomijalne. Jak dla mnie nic nie wniosły do powieści, ktora nagle się urwała.
Dostajemy narrację z punktu widzenia dwojga bohaterów, a więc i dwoje lektorów. Dzięki takiemu zabiegowi lepiej poznajemy ich motywacje. Ona – dynamiczna i zdeterminowana, a jednocześnie zbyt łatwo przekonana do przygody z kosmitą. On – niemal ciapa, ale nie w sensie umiejętności przetrwania tylko nastawienia. Trochę zbyt miły, kochany i oczarowany ludzką kobietą. Autorka w dołączonej do książki notce zaznacza, że właśnie takiego bohatera chciała – ograniczonego kloszem pod którym żył, a nie brutalnego. Cóż, zdecydowanie udało jej się to uzyskać, nawet jeśli na mój gust jest zbyt uległy.
Ogólnie jest to dziwna książka, ale nie powiedziałabym, że w negatywnym sensie. Fakt, że mnie wciagnęła, działa na jej korzyść, ale fabuła się niespodziewanie urywa, a kolejne opowiadania to głównie seks. Audiobook był dobrze spędzonym czasem, ale czy tak samo bym myślała o wersji papierowej? Nie wiem, możliwe, że nie. Jestem ciekawa kolejnych części, tym bardziej, że mają to być historie innych kobiet porwanych z Ziemii.
Moja ocena: 6/10
„Barbarzyńcy z lodowej planety” – Ruby Dixon
„Barbarzyńcy z lodowej planety” tom 1
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Tłumaczenie Adriana Celińska
Lektorka Katarzyna Kukuła
Lektor Paweł Paprocki
