Jak to się w ogóle stało, że seria „Przebudzenie powietrza” trafiła na moje półki? Przy okazji jakichś zakupów zaciekawiły mnie tytuły i na pierwszy rzut oka okładki, więc całość natychmaist znalazła się w koszyku. Jak widać nie trzeba mi wiele 😆. Niemniej jednak wystały się chwilę na regale zanim postanowiłam je zacząć czytać.

Pierwszy tom, o tym samym tytule co seria, wciągnął mnie momentalnie. Czyta się ekspresowo. Jest to lekkie i przyjemne fantasy z magią żywiołów, słonecznym klimatem i mrocznym księciem. Mi więcej do szczęścia nie trzeba, a dostałam! Główna bohaterka, Vhalla, której imię przez cały pierwszy tom czytałam Valhalla, kocha książki i dorastała w bibliotece.
Fabularnie, jak najbardziej ok. Miała przewidywalne momenty, ale kompletnie nie psuły mi radochy z czytania. Chciałabym dostać więcej księcia Aldrika, ale są tam jeszcze 4 tomy 😈. Jedyny wątek, który mnie solidnie drażnił to ten z przyjacielem Vhalli – Sareemem. Mam awersję do trójkątów miłosnych czy nawet ich sugestii. Zwyczajnie nie mogę znieść tej dramy i ciągłego rozwodzenia się nad uczuciami do obu.
Lecę czytać kolejne tomy i mam nadzieję, że wszystkie pięć, dostarczą mi tyle frajdy co „Przebudzenie powietrza”.
Moja ocena 8/10.
„Przebudzenie powietrza” – Elise Kova
„Przebudzenie powietrza” tom 1
Wydawnictwo Galeria Książki
Tłumaczenie Anna Studniarek
