„Pieśń Pustyni” zaczęłam rok wcześniej jako audiobooka, bo nie byłam pewna czy ją chcę. Po przesłuchaniu kilkunastu pierwszych rozdziałów stwierdziłam, że jest zbyt rozbudowana pod względem fabuły i świata i potrzebują ją przeczytać, by w pełni doświadczyć historii. Tak więc kupiłam książkę i czekała na półce rok na przeczytanie. Błąd!

Początek mi się trochę dłużył, bo go znałam, ale gdy tylko przez niego przebrnęłam zdałam obie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze, wersja papierowa to zdecydowanie dobra decyzja, po drugie wyłączyłam audiobooka na wydarzeniu po którym wsiąkłam na maxa. Od tego momentu rozkręcała się z każdą kolejną stroną, a ciekawość wszelkich okruszków informacji o pustynnych nie pozwalała mi odłożyć pierwszego tomu „Ostrza Erkal”. Gdy pojawiło sie nawiązanie do tytułu, aż się zachłysnęłam powietrzem.
„Pieśń Pustyni” to kawał slidnej, wielowątkowej polskiej fantastyki. Ciekawy świat, wiele tajemnic i bohaterowie, którym nie sposób nie kibicować. Nic też nie poradzę, że jestem maniakiem wątków romantycznych i MUSZĘ wiedzieć czy i dokąd zmierzają Zirra i Karamis. Całe szczęście drugi tom miał już premierę! „Pieśń Zemsty” – tyle możliwości….
Znalazłam w książce kilka drobnych literówek, ale w prówaniu do innych książek nie jest to ilość rażąca i można na nie przymknąć oko.
Moja ocena 7/10
„Pieśń Pustyni” Grzegorz Wielgus
„Ostrze Erkal” tom 1
Wydawnictwo Initium
