Jak tak ciągle subskrypcja taka, subskrypcja śmaka i owaka. Tylko, że tak naprawdę nigdy nie napisałam czym w ogóle jest subskrypcja. Dzisiaj zamierzam naprawić swój błąd.

Dobra, to zacznijmy podręcznikowo. Pierwsza z brzegu definicja subskrypcji po wpisaniu w google’a „subskrypcja co to jest”:
Subskrypcja to umowa między klientem a firmą, która umożliwia klientowi korzystanie z usługi lub produktu na stałych warunkach i z reguły za stałą opłatę, która jest pobierana cyklicznie — najczęściej co miesiąc.
I jest to prawda. Dokładnie na takiej zasadzie działają subskrypcje książkowe.
Wykupienie subskrypcji w wiekszości wypadków wymaga najpierw zapisania się na listę oczekujących, a dopiero gdy zwolni się miejsce, na opłaceniu od ręki pierwszego zamówienia. Potem cyklicznie będą pobierane z karty pieniądze na opłacenie kolejnych boxów aż do rezygnacji z usługi. Wchodzimy w konto stworzone w serwisie, zakładkę subskrypcje/moje subskrypcje i wybieamy „Cancel”. Jedyne co nas obchodzi w czasie trwania subskrypcji to dbanie o aktualność adresu do wysyłki, aktualność danych karty oraz o fundusze na karcie w dniu ściągania płatności. Fajną opcją jest tu Revolut, bo nie płacimy za przewalutowanie a pieniadze na koncie możemy przygotować gdy waluty mają dobre ceny. W przeciwnym wypadku banki, których używamy na codzień, doliczą opłatę za przewalutowanie. To o czym trzeba pamiętać przy korzystaniu z Revoluta to fakt, że jeśli braknie nam kasy w wymaganej walucie to pełna kwota zostanie pobrana z podkonta innej waluty, które mogliśmy mieć przygotowane na inny zakup.
Przeważnie subskrypcje są miesięczne, a więc płatność następuje co miesiąc. W przypadku subskrypcji dwumiesięcznych co drugi miesiąc, a kwartalnych – co trzy miesiące. Zasada jest prosta – ile zamówień tyle płatności. Niektóre serwisy, np. OwlCrate, Illumicrate, The Locked Library czy LitJoy Crate pozwalają na płatności z góry za kilka miesięcy, czyli za kilka zamówień na raz i przeważnie przy takich wielomiesięcznych zakupach dają drobne zniżki w przeliczeniu na pojedyncze zamówienie. Ja osobiście z tego korzystam – mniej płatności o których trzeba pamiętać, a i cena lepsza. I tak, 2$ na książce to nie jest kosmos, ale w ciagu roku się zbiera.
A co jak nie chcę, którejś z książek? Muszę za nią płacić?
Istnieje coć takiego jak skip. Większość, jak nie wszystkie (wybaczcie, ale nie śledzę tematu, nie korzystam z tego), serwisy pozwalają na pomijanie zamówień. Jest to funkcja limitowana, czyli można zrobić np. maksymalnie 4 skipy w roku. Co do dokładnej ilości dostępnych skipów trzeba szukać informacji na stronie serwisu, możecie skorzystać też z mojej podstrony od subskrypcjach, odnaleźć interesujący Was serwis i tam w akapicie o skipach znajdziecie link bezpośrednio do tej informacji.
A dlaczego ja z tego nie korzystam? Po piewrsze uwliebiam niespodzianki i nigdy nie sprawdzam do przodu jaka książka będzie w boxie. Po drugie, książki z subskrypcji, które wykupuję, są wydaniami specjalnymi i są dostępne w limitowanej ilości. W najgorszym wypadku odsprzedam książkę w cenie zakupu, a w najlepszym jeszcze na niej zarobię.
Wszystkie subskrypcje, które ja mam są z książkami w języku angielskim. Nie znalazłam subskrypcji z wydaniami specjalnymi w Polsce. Jest pewna alternatywa, ale o tym będzie inny post.
Po szczegółowe informacje o konkretnych serwisach zajrzyjcie na stronę o subskrypcjach.
I jak zwykle, jeśli macie jakiekolwiek pytania, zostawcie komentarz pod postem! Postaram się udzielić maksymalnie wyczerpujących odpowiedzi.
