Romanse mafijne to niespecjalnie mój typ książek, więc sama z siebie za „Captive” bym się nie wzięła, ale że została mi polecona w ramach wyzwania 12 znajomych 12 książek to tu dzisiaj jesteśmy.

Szybko zaskoczył mnie fakt jak lekko mi się ją czytało, nawet nie musiałam się zmuszać, a ostatnie 150 stron byłam już zwyczajnie ciekawa i z przyjemnością wracałam do lektury.
Długo uwierała mnie jednak bezsensowna przemoc – fizyczna i psychiczna. Może i wpisuje się to w motyw książki, ale ja osobiście nie lubię. Do tego jest to chyba najłatwiejszy sposób na pokazanie, że główny bohater jest czarnym charakterem (a przynajmniej tak się kreuje).
Niemniej widzę dlaczego „Captive” ma swoich fanów. Niebezpieczny, atrakcyjny facet z przeszłością i równie złamana dziewczyna, oboje walczący ze swoimi demonami i odnajdujący siebie nawzajem.
Zaczynając czytać spodziewałam się, że dobrowolnie nie będę chciała zapoznać się z kontynuacją (nie ma to jak podejść do lektury z otwartym umysłem 😅), ale właśnie tak jest! Muszę wiedzieć co jest w tej cholernej kopercie!
Moja ocena 6/10
„Captive” – Sarah Rivens
seria „Captive” tom 1
Wydawnictwo Flow Books
Tłumaczenie Katarzyna Panfil
