Zapoznajecie się z opisami książek zanim zaczniecie czytać?
Ja baaardzo rzadko, więc chyba nikogo nie zdziwi, że i tym razem się nie pofatygowałam. Wystarczyła mi urocza okładka i tytuł by chcieć zapoznać się z „Magią domową”.

Przyznaję, że trochę spodziewałam się książki o niczym (coś jak „Legendy i latte”). Tymczasem dostałam ten sam sympatyczny klimat, ale z masą humoru, fabułą, politycznymi intrygami i romansem.
Największym zaskoczeniem był dla mnie główny bohater – tak, ON, a nie jak można by się spodziewać po tytule, ona. Fin jest perełką tej historii – łączy w sobie kąśliwość osoby bez filtra na myślach i jednocześnie nieśmiałość nastolatka.
Lekka i przyjemna. „Magia domowa” to dobra pozycja do relaksu, ale bez efektu odmóżdżenia. Fajnie mi się ją czytało, choć nie zwaliła mnie z nóg – nie czułam, że świat się skończy jeśli odłożę książkę.
P.S.
Czytałam ją jako e-booka i teraz męczy mnie brak fizycznej wersji, która mogłabym odłożyć na półkę jako trofeum. Będę musiała zamówić wydanie papierowe.
P.S. 2
Zamówiłam 😅
Moja ocena 7/10
„Magia domowa 1” – Delemhach
„Magia domowa” tom 1
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Tłumaczenie Magdalena Rychlik
