„Magia domowa 2” to kontynuacja przygód kucharza Fina i to dokładnie od miejsca zakończenia pierwszej części. Największa różnica polega na tym, że już znamy i kochamy bohaterów, więc akcja może ruszać bez zbędnych powtórzeń i wprowadzeń.

Jak na Fina przystało dostajemy absurdalne sytuacje, szkoda, że niektóre tylko wspomniane, bo zjada mnie ciekawość. Do tego, jak w pierwszej części, masę humoru, ale też wzruszających momentów. Myślałam, że mi serce pęknie na 31 rozdziale. No i więcej romansu, a raczej romansów. Pojawił się też rozdział, a potem fragmenty z perspektywy kota Krakena. Meega! Dajcie mi więcej tego kota.
Drugi tom „Magii domowej” wchodził mi o niebo lepiej. Wprost nie mogłam się oderwać od lektury i cała sobotę biegałam z książka pod pachą. Nie mogę uwierzyć, że historia się urywa, a ja muszę czekać na kolejną część tej niespodziewanie dobrej i rozbrajającej serii. Przed Finem kilka wyzwań, a ja jestem turbo ciekawa jak sobie z nimi poradzi.
Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz do recenzji.
Moja ocena 8/10
„Magia domowa 2” – Delemhach
„Magia domowa” tom 2
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Tłumaczenie Magdalena Rychlik
