Malbat znaczy rodzina – Zuzanna Gromadzińska

„Malbat znaczy rodzina” zaintrygowała mnie opisem. Thriller z elementami romansu mafijnego i policjantka, która przeszła na ciemną stronę mocy oraz demony jej przeszłości. I choć tematy mafijne to niezupełnie mój konik, po lekturze „Captive” postanowiłam dać im szansę, jeśli nadarzy się okazja.

Początek książki nie należał do najlepszych. Nie mam tu na myśli stylu pisania, ale to, że inteligentna bohaterka zachowywała się wyjątkowo głupio. Mamy przedstawiony jej tok myślenia – wszystkie logiczne argumenty dlaczego „nie”, ale gdy tylko się odzywa mówi „tak”, bo koleś jest atrakcyjny. Na tym etapie (pierwsze rozdziały!) miałam ochotę rzucić książką. Alice w wybitnie idiotyczny sposób pakuje się w kłopoty, a potem jest zdziwiona, że jej życie się wywraca do góry nogami. I na tym upływa pierwsza część książki. W drugiej bohaterowie siedzą zamknięci w willi i nawiązują relacje, a to wszystko okraszone masą żartów – niektórych zabawnych, niektórych żenujących. Jest to też część, którą dość topornie mi się czytało, a jedyne co pchało mnie do przodu to fragmenty pamiętnika przewijające się przez „Malbat” i ciekawość jak się to wiąże z resztą. Ostatnia ⅓ powieści była dla mnie najciekawsza. Akcja trochę ruszyła, pojawiły się zaskakujące twisty i wyjaśniła się kwestia tego pamiętnika w sposób, którego kompletnie się nie spodziewałam.

Na plus, a może na minus, bo był jakiś zapychacz na te wolniejsze rozdziały, jest fakt, że romans jest tu wątkiem pobocznym i to nie wokół niego kręci się fabuła, nawet jeśli na początku odnosi się wrażenie, że „Malbat” będzie historią miłosną.

To nie jest zła książka, ale zraziła mnie do siebie już na początku, a potem nie mogłam się z tego otrząsnąć. Nie dość, że pozycja Alice była konsekwencją jej nierozsądnych działań, to jeszcze jej wątek sprawiał wrażenie oderwanego od reszty. Chwilami się zastanawiałam czy dziewczyna jest tam po to, żeby inni mogli przedstawić swoje historie, bo kwestia pamiętnika wyglądała na dorzuconą po fakcie, z wyjaśnieniem wciśniętym w finał. Nie odradzam, nie polecam, ta historia na pewno znajdzie swoich fanów, ja się po prostu do nich nie zaliczam.

Moja ocena 4/10.

Dziękuję Wydawnictwu BeYA i autorce Zuzannie Gromadzińskiej za egzemplarz do recenzji.

„Malbat znaczy rodzina” – Zuzanna Gromadzińska
Wydawnictwo BeYA

Dodaj komentarz