Opowieści z Blarnii. Lewa ladacznica i stara szafa – Michael Gerber

Czy często zdarza Wam się DNF? Przyznaję, że ja porzucam książki ekstremalnie rzadko, ale będzie trzeba to zmienić. Szkoda mi czasu na słabe lektury, gdy tyle innych czeka. Dzisiaj o moim ostatnim DNFie, czyli „Opowieściach z Blarnii” – tak Blarnii. Jest to parodia „Opowieści z Narnii”.

Uwielbiam parodie! Te filmowe mogłabym oglądać w kółko, a moim top jest „Poznaj moich Spartan”, i liczyłam że i przy książkowej będę się równie dobrze bawić, tym bardziej, że kiedyś czytałam parodię „Zmierzchu” („Zmrok”) i nie była zła. Jak bardzo się przeliczyłam wiem tylko ja. Zacznijmy może od tego, że nie mogłam się pozbyć z głowy filmowej parodii i czytając wyobraźnia podsuwała mi tamtych bohaterów. Okazuje, się, że na początku właśnie to ratowało „Opowieści z Blarnii”, bo gdy tylko się otrząsnęłam ze skojarzenia z filmem, dotarło do mnie co mam przed oczami. Było tam kilka żartów, z których się szczerze uśmiałam, ale cała reszta była zwyczajnie żenująca, a ja potrzebowałam co kilka rozdziałów odpocząć, bo przestawałam trawić ten tekst. I jakby było mało, że książka próbowała być zabawna, a wyszła żałosna, autor postanowił tam jeszcze wsadzić dialogi narratora z bohaterami, np. poganiane ich itd. Nie dałam rady, moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Zostanę przy filmie – „Wielkie kino” i tak to już na zawsze będzie dla mnie jedyna akceptowalna parodia „Opowieści z Narnii”, nawet jeśli też ma gorsze momenty.

Moja ocena 1/10 – DNF

„Opowieści z Blarnii. Lewa ladacznica i stara szafa” – Michael Gerber
Wydawnictwo MAG
Tłumaczenie Jacek Drewnowski

Dodaj komentarz