Jarun – Monika Banaszyńska

Macie czasem tak, że bardzo chcecie pokochać jakąś historię, ale ta na każdym kroku Wam w tym przeszkadza?
Ja tak miałam z „Jarunem” Moniki Banaszyńskiej. W tej książce skusiły mnie dwie rzeczy. Głownie ciekawiły mnie nawiązania do mitologii i kultury słowiańskiej – co widać już po klimatycznej okładce, a które ja wprost uwielbiam oraz opisanie książki przez wydawcę jako romantasy. Tak więc nastawiałam się na fantastyczną przygodę z romansem. I jak jestem zachwycona częścią fantastyczną, tak romans to według mnie klapa, ale po kolei.

Autorka garściami czerpie ze słowiańskich wierzeń, a także mitów i legend. Zanurzenie się w stworzony przez nią świat to czysta przyjemność. Dostajemy nie tylko współczesny świat, do którego wróciły dawno zapomniane potwory, ale też wersję pierwotnej puszczy jaką mogli znać pierwsi słowianie. I jeśli miałabym oceniać książkę tylko po tym byłabym zachwycona, bo uwielbiam takie motywy.

W powieści są jednak bohaterowie i romans – i tu całość leci na łeb… Jak do Dobrawy nie mam większych zastrzeżeń, poza irytującą walką z własnymi pragnieniami, tak Jana nie mogłam ścierpieć (pomimo pierwszego dobrego wrażenia). Problem z nim mam taki, że zmienia opinię o Dobrawie co 5 sekund i non stop sobie przeczy i mentalnie sprawia wrażenie dziesięciolatka, a ma podobno aż osiemnaście lat. A druga kwestia to fakt, że sypia z każdą chętną (część wymieniona wprost, a część nie), ale w tym wieku? Ja nie wiem, może ze mnie już jakiś dinozaur wychodzi, czy inny milenials, a może to kwestia moich poglądów, ale dla mnie te dzieciaki są za młode na takie coś i związane z tym doświadczenie. Zgrzytało mi to jak diabli.

Na sam koniec chciałam jeszcze wspomnieć o tym jak „Jarun” jest napisany. Jest trochę powtórzeń w opisach, czy wręcz używane są dokładnie te same zwroty. Niektóre sceny sprawiają też wrażenie napisanych po łebkach, jak np. wizyta w Wołgoszczy (serio? tłuc się tyle żeby usłyszeć „nie ma” i stwierdzić „aa, ok”?!).

Trochę żałuję, że ta historia nie poszła bardziej w przygodówkę w stylu „Pana Samochodzika”, ale jak to ze mną bywa, znalazłam interesujący mnie wątek – pochodzenie Dobrawy i będę musiała przeczytać drugi tom, by móc w spokoju, i mam nadzieję z satysfakcją, rozstać się ze stworzonym przez autorkę światem.

Moja ocena 4/10

Dziękuję wydawnictwu BeYa i autorce – Monice Banaszyńskiej za egzemplarz do recenzji.

„Jarun” – Monika Banaszyńska
„Dylogia Złotej Tarczy” tom 1
Wydawnictwo BeYA

Dodaj komentarz