Dużo znacie historii gdzie to nie człowiek jest głównym bohaterem w świecie ludzi? Ja, tak od ręki, nie mogę sobie żadnej przypomnieć i dlatego byłam mile zaskoczona książką „Oghai Czarny przypływ”.

Tutaj głównym bohaterem jest ork. I co ciekawe to właśnie przedstawiciel rasy, którą normalnie kojarzylibyśmy z potworami, stara się być pozytywną postacią i podejmuje się misji zjednoczenia ludzi i orków w obliczu wspólnego wroga. Tyle, że ludzkiej natury nie oszuka.
Autor upakował na 190 stronach zadrukowanych bardzo dużo czcionką kompletną historię, która zostawia czytelnika z myślą „Ha! Ciekawe…”. Przyznaję, że po pierwszym przekartkowaniu książki nie miałam wielkich oczekiwań zaskoczona jej objętością, więc tym bardziej jestem zadowolona z lektury. Czyta się szybko i przyjemnie, nie ma luk fabularnych, a i wyobraźnia ma z czym poszaleć. Czy miałam problem z odłożeniem książki na przerwę? Nie, ale się też nie nudziłam. Dostałam masę interesujących monstrów i zdecydowanie niespodziane zakończenie, a sama książka, w swoim kompaktowym rozmiarze, była fajnym przerywnikiem od rozbudowanych serii i światów.
Moja ocena 6/10 – nie zmiata z planszy, ale jest dobra.
Dziękuję Wydawnictwu Hm i autorowi Tomaszowi Kamińskiemu za egzemplarz do recenzji.
[WSPÓŁPRACA BARTEROWA]
„Oghai Czarny Przypływ” – Tomasz Kamiński
Wydawnictwo Hm
