Whispers of the Deep – Emma Hamm

Znacie jakieś serie z podgatunku monster romance warte polecenia?
Mam wrażenie, że „Whispers of the Deep” to był mój pierwszy monster romance z prawdziwego zdarzenia, bo „Barbarzyńców z lodowej planety” tutaj nie liczę – byli, w porównaniu, zbyt ludzcy. I chciałbym trochę zgłębić temat, więc liczę na polecajki!

„Whispers of the Deep”, u mnie w wydaniu Aurora Crate Book Box, nie było moim pierwszym wyborem czytelniczym, ani nie była w planach grudniowych, ale jedna z moich obserwujacych była ciekawa jak będzie rozwiązana kwestia seksu w książce skoro gość jest trytonem. I przyznaję, że im dłużej o tym myślałam tym ciekawsza się sama robiłam. Odpowiedz na to pytanie, dla zainteresowanych, umieszczę na samym końcu recenzji, po ocenie.

„Whispers of the Deep” zaczyna się od notatki autorki, w której jasno zaznacza, że ona nie jest naukowcem, a to jest fikcja i romans, a także, że zdaje sobie sprawę, że część z rzeczy, które opisała zwyczajnie nie mają prawa bytu, bo w rzeczywistości dla człowieka byłyby śmiertelne. I jak nie będę się czepiać rzeczy, o których zostałam uprzedzona, tak już o brak konsekwencji i owszem. Dla przykładu – Mira, główna bohaterka – twierdzi, że bez jej skafanderka
ciśnienie wody ją zabije, ale gdy po chwili z niego wyskakuje, to coś się we nie skręca. I nie potrafiłam się cieszyć tym, że fabuła próbowała podkręcić spice, bo mój mózg się zafiksował na niekonsekwencji… Generalnie ta historia potrafi tracić swoją wewnętrzną logikę jeśli akurat romans tego potrzebuje. Nie miałabym problemu z pewnymi ewidentnie niemożliwymi elementami, gdyby tylko trzymało się to kupy w świecie książki, ale nie zmieniało się od aktualnego widzimisię.

Jest tu też trochę powtórzeń. Chwilami wręcz miałam wrażenie, że scena zaczyna się od nowa.

A teraz trochę ogólniej. Jest tu fajny świat – ludzie mieszkają pod wodą, bo na powierzchni zwariowała pogoda (wręcz szkoda, że nie ma więcej na ten temat, a tylko wzmianki). Tyle, że głębiny należą do odpowiednika syren i mamy konflikt interesów, który stanowi tło całości. W mojej głowie te miasta ludzi miały taki wręcz steampunkowy klimat, a połączenie z podwodnym światem było genialne. Tak więc jeśli chodzi o tło to nie mam zastrzeżeń.

Jestem mega rozdarta. Podobał mi się świat i w końcu też wciągnęłam się w romans, ale początek był wyjątkowo niemrawy, a do tego miałam masę zgrzytów w samej powieści (i to już po odjęciu tych z ostrzeżenia autorki). Jakoś brakło mi frajdy i ekscytacji z tej powieści. Możliwe, że zerknę na kontynuację, a zanosi się na historię kolejnej pary.

Moja ocena 4/10 – trochę średniaczek, ale miał przebłyski.

A teraz odpowiedź na pytanie z początku recenzji. Kolesie mają przesuwne łuski, które chowają co trzeba – coś jak rozporek. Ciekawostka – mają po dwa komplety narządów – IYKWIM 😉

A jeśli chcecie zobaczyć więcej samej książki zapraszam do posta z unboxingiem!

„Whispers of the Deep” – Emma Hamm
„Deep waters” top 1
Wydawnictwo Aurora Crate Book Box

Dodaj komentarz