Iskra Wiecznego Płomienia – Penn Cole

Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami, a do tego z polecajką z wyzwania 12 znajomych 12 książek zabrałam się za „Iskrę Wiecznego Płomienia”. Czy podzielam wasz sentyment? No nie bardzo…..

Zgadzam się, że jest tu pomysł na świat, polityczne intrygi, magia, no i Luther. Zdecydowanie jasny punkcik historii, dzięki któremu byłam ciekawa co dalej i, że chcę spróbować kolejnego tomu. Ale są też wady.

Zaczynając od Henriego – zakochanego szczeniaczka z bardzo zerojedynkowym światopoglądem. Koleś przeszedł od „irytujesz mnie” do „mam nadzieję, że zginiesz makabryczną śmiercią”. Jakbym miała podać typ bohatera, który działa na nie jak płachta na byka to Henri tutaj jest idealnym przykładem, ale lećmy dalej. A dalej jest Diem, czyli główna bohaterka. Ile razy można zmienić zdanie? A najgorsze jest to, że tłukła jak to nie może naruszyć swojej przysięgi, a potem dla odrobiny uznania dokładnie to zrobiła…  najbardziej boli, że dziewczyna jest niegłupia, chyba…

Mamy jeszcze wątek mamusi głównej bohaterki. Początkowo odrobinę mnie zwiodła ostatnia scena, ale po przemyśleniu sprawy stwierdzam, że jest to dokładnie to co przewidywałam. Czy mam w pełni rację pokażą kolejne tomy.

Trochę jestem ciekawa co dalej – i z mamusią (czy mam rację), i z Lutherem i przede wszystkim czy Diem uwolni się od wpływu innych. Ten pierwszy tom mnie nie zachwycił – za dużo schematów i głupoty, ale daję serii jeszcze szansę. Jednak im dłużej o tym myślę tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że nie jest warta 150$ na wydanie specjalne, które miałam na oku.

Z ceną mam dylemat pomiędzy 5 a 6. W pierwszym odruchu dałam jej 6, ale mam wrażenie, że to za dużo….

„Iskra Wiecznego Płomienia” – Penn Cole
„Klątwa przodków” tom 1
Wydawnictwo Nowe Strony
Tłumaczenie Maciej Kęsy

Dodaj komentarz