Nie macie pojęcia jak bardzo czekałam na Magię Domową 3 i jak smutno mi było, gdy okazało się, że to finał histori Fina.

Tak samo jak z drugim tomem „Magia Domowa 3” zaczyna się od momentu zakończenia poprzedniego i nie ma co liczyć na przypominajkę kto jest kim i co się wcześniej działo. Ja momentami potrzebowałam chwili żeby sobie przypomnieć o co chodziło. Całe szczęście większość elementów układanki, przynajmniej tych bardziej istotnych, wskakiwała na swoje miejsce.
Możecie też od razu nastawić się na szaloną emocjonalną przejażdżkę. Ja przechodziłam od śmiech do płaczu, czasem niemal ze strony na stronę. Fabularnie myślę, że też nikt nie będzie rozczarowany. Finowi przyjdzie się zmierzyć z własnym ojcem, klasycznie na jego wyjątkowy sposób, a i Kraken nie zostawi swojego czarodzieja w potrzebie. A skoro już przy Krakanie jesteśmy – dużo bym dała za powieść z jego perspektywy, albo chociaż kilka rozdziałów! Ten kot jest boski i jest go zdecydowanie za mało!
Szkoda, że to już finał historii Fina, bo bawiłam się znakomicie. Już dawno książki nie zafundowały mi takiej dawki emocji jak Magia Domowa, która z każdym kolejnym tomem bardziej wkradała się do mojego serca. Ja Wam serię gorąco polecam, a jeśli się skusicie potraktujcie wszystkie trzy tomy jako całość i czytajcie ciągiem. To Wam zapewni maximum frajdy z lektury bez konieczności rozkminiania o co chodziło!
P. S. Autorka wróciła do tego świata i bohaterów – 20 lat później (podpatrzyłam na Goodreads). Jeśli te książki pokażą się u nas na bank dam im szansę, ale nie ukrywam, że mam obawy, że to już nie będzie to samo.
[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA]
Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz do recenzj.
Moja ocena 9/10
„Magia domowa 3” – Delemhach
„Magia domowa” tom 3
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Tłumaczenie Magdalena Rychlik
