Idealny przykład na „to powinien być DNF, ale nie umiem”, czyli „Blask Wiecznego Płomienia” Penn Cole.

Postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę po pierwszym tomie. Ja to się lubię po torturować…. Po „Iskrze…” jeszcze zakładałam, że Diem ma trochę rozumu, choć miałam wątpliwości, ale drugi tom je rozwiał. Kolejna z bandy głównych bohaterek pod tytułem – nie mam własnego zdania, ale na pewno wiem lepiej, rady to tylko od tych, którzy o mnie nie dbają oraz boję się własnego cienia i tego kim jestem.
Dalej – wątek mamusi Diem – jednak, czy raczej niestety, się nie pomyliłam i jest to dokładnie to czego się spodziewałam. Samo to sprawia, że dalej w tę serię nie zabrnę, a mamy jeszcze Luthera!
Między pierwszym, a drugim tomem ktoś go wziął i wykastrował… Moja jedyna iskierka nadziei skończyła jako rozgotowana klucha zapatrzona w głoówną bohaterkę.
Daję jej 2/10, bo ją doczytałam.
„Blask Wiecznego Płomienia” – Penn Cole
„Klątwa przodków” tom 2
Wydawnictwo Nowe Strony
Tłumaczenie Maciej Kęsy
