„Throne of the Fallen” okazał się być dla mnie miłym zaskoczeniem. Trochę się obawiałam kolejnej przereklamionej powieści, ale niespodziewanie wciągnął mnie stworzony przez autorkę świat.

Mamy tutaj coś w rodzaju Bridgertonów, a przynajmiej w „ludzkiej” części historii. Tyle, że jak Bridgertonowie oczarowali mnie niemal od razu tak we „Throne of the Fallen” wsiąkałam po mału – w miarę pojawiania się intryg, tajemnic i rozwoju gry, a także wątku romantycznego. Przepadłem gdy akcja na dobre przeniosła się do magicznych krain.
Świetnym pomysłem było powiązanie magii księcia z grzechem, a to w połączeniu ze światem, który mi się spodobał sprawiło, że jestem mega ciekawa innych książek autorki o kolejnych braciach i zdecydowanie będę nadrabiać zaległości. Koniec końców „Throne of the Fallen” czytało mi się bardzo fajnie i dobrze się z nią bawiłam.
Moja ocena 7/10
