Ehh… Ta seria wchodziła mi aż za dobrze, żeby coś w końcu się nie zepsuło. Pierwsze trzy tomy czytałam z prawdziwą przyjemnością, mając pełną świadomość, że to lekka młodzieżówka, ale dawała mi dokładnie to, czego od niej oczekiwałam. Niestety, czwarty tom totalnie mnie rozczarował.

Największym problemem okazała się główna bohaterka. Mam wrażenie, że razem z porwaniem jej chłoptasia zabrali jej też mózg. Decyzje, które podejmuje, są po prostu absurdalnie głupie. I chociaż liczyłam, że przynajmniej reszta ekipy utrzyma poziom, to niestety – w tej części dwójka pozostałych członków Elementals biorących udział w akcji też kompletnie się nie popisała. Mam trochę wrażenie, że autorka strzeliła sobie w kolano, wyłączając z zabawy ziemię i ogień, czy tez jak kto woli – rozum i charyzmę.
A do tego dochodzi jeszcze ta nieszczęsna końcówka… która bardzo wyraźnie pokazała, że tak naprawdę nie ma znaczenia, co bohaterowie zrobią – bo wszystko i tak da się naprawić. No nie… bez takich! To jedno wydarzenie skutecznie odebrało sens całej serii… Ale żeby nikomu nie psuć zabawy, nie zdradzę, co dokładnie się stało.
Został mi jeszcze ostatni tom i zamierzam go przeczytać, bo chcę zobaczyć, jak to się wszystko zakończy… Ale po tym czwartym czuję się naprawdę mocno zawiedziona.
Ocena: 3/10
„Portal do Kerberosu” – Michelle Madow
„Elementals” tom 4
Wydawnictwo Young
Tłumaczenie Daria Kuczyńska-Szymala
