Piękno i bestie. Niebezpieczne baśnie – Soman Chainani

Lubisz klasyczne baśnie, czy wolisz ich mroczne retellingi z nowym twistem? Ja zawsze miałam słabość do tych mniej ugrzecznionych wersji — pełnych niepokoju, cienia i moralnych szarości. Dlatego, gdy zobaczyłam książkę „Piękno i bestie. Niebezpieczne baśnie”, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć.

W środku znajdziemy nowe odsłony znanych historii — mniej lub bardziej inspirowane klasycznymi baśniami. To, co często chodziło mi po głowie w trakcie lektury, to myśl, że autor przemycił tu sporo współczesnego spojrzenia na świat. Księżniczki już nie czekają na rycerzy na białych koniach, a morały nie są kierowane do dzieci, tylko do dorosłych — jak zaznaczono już na okładce.

Ale… żeby nie było tak kolorowo. Miałam ogromny problem, żeby zabrać się za każde kolejne opowiadanie. Gdy już zaczynałam — czytało mi się bardzo przyjemnie i z ciekawością śledziłam, jaki twist pojawi się tym razem. Jasne, jedne opowieści wciągały mnie bardziej, inne trochę mniej — klasyka przy zbiorach. Jednak za każdym razem po zakończeniu nowelki odkładałam książkę i nie czułam potrzeby wracania do niej.

I tu pojawia się mój dylemat: z jednej strony to była fajna, nietypowa lektura, ale z drugiej… zmuszałam się do jej kontynuowania. A to jedno z najmniej przyjemnych doświadczeń czytelniczych.

Moja ocena 5/10

„Piękno i bestie. Niebezpieczne baśnie” – Soman Chainani
Wydawnictwo Jaguar
Tłumaczenie Małgorzata Kaczarowska

Dodaj komentarz