🇵🇱 QOTD: Wolicie historie z szybkim, dynamicznym tempem akcji czy raczej te spokojniejsze, bardziej refleksyjne?

Przyznaję, że jestem zaskoczona, że w ogólnym rozrachunku „Niewidzialne życie Addie LaRue” mi się podobało. Zazwyczaj preferuję historie dynamiczne, pełne akcji, a opowieść o Addie jest raczej spokojna i refleksyjna. Zdecydowanie nie była to dla mnie lektura na jeden wieczór, a mimo to czytało mi się ją dobrze.
Przeszłość bohaterki przeplata się z teraźniejszością, tworząc zgrabną historię, która jednocześnie nie nuży czytelnika. Przyznaję jednak, że sformułowania w stylu „Addie jeszcze tego nie wie / nie potrafi, ale się dowie / nauczy” — gdy ja już widziałam, że ona tę umiejętność posiada — działały mi na nerwy w trakcie czytania. Końcówka jednak wyjaśniła sens tego zabiegu i muszę przyznać, że z tej perspektywy ma on swoje uzasadnienie.
No i właśnie zakończenie — jestem nim zaskoczona. Moja wyobraźnia podsuwała mi nieco inny kierunek, ale czy lepszy? Nie mam pojęcia. Przyznaję jednak, że wolałabym odrobinę inne zakończenie. Ach… cóż poradzić.
🇬🇧 QOTD: Do you prefer fast-paced, action-driven stories, or slower, more reflective ones?
I have to admit, I’m surprised that overall I really liked The Invisible Life of Addie LaRue. I usually gravitate toward dynamic, action-packed stories, while Addie’s tale is much calmer and more introspective. It definitely wasn’t a one-evening read for me, yet I still found it very enjoyable.
The protagonist’s past intertwines with the present, creating a well-structured story that never feels boring. That said, I have to admit that phrases like “Addie doesn’t know this yet / can’t do this yet, but she will” — when I could already see that she had clearly acquired that skill — really got on my nerves while reading. However, the ending explains the purpose of this narrative choice, and I have to admit that, seen from this perspective, it does make sense.
And then there’s the ending itself — it surprised me. My imagination was leading me in a slightly different direction, but would that have been better? I honestly don’t know. Still, I have to admit that I would have preferred a slightly different ending. Ah well… what can you do.
