Origin – Jennifer L. Armentrout – tom 4 serii Lux

Uwaga! Potencjalne spoilery.

Ucieczka wydaje się być niemożliwa, ale dzięki niespodziewanym sojusznikom się udaje. Czy wszystko co mówił Dedaulus jest kłamstwem? Okazuje się, że nie. Świat staje na głowie i zbliża się wojna, w której nasi bohaterowie mogą nie mieć wyboru.

Choć czytanie zajęło mi więcej czasu niż bym chciała, nie wynika to z braku zainteresowania książką, a z faktu, że dzieci się pochorowały. Sam Origin jest zdecydowanie wciągający i trzymający w napięciu – ciekawość, co będzie dalej i przede wszystkim jak nasz ukochany duet sobie poradzi z sytuacją utrudnia odłożenie książki. Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw – Katy i Daemona, ale nie opisuje tych samych wydarzeń, a kolejne na zmianę. Dzięki temu możemy poznać uczucia objoga bohaterów i lepiej zrozumieć motywację Daemona.
Origin jest zdecydowanie bardziej brutalną częścią serii – ranienie Katy, samokolaczenia do mutacji, zabijanie przy ucieczce. Od mniej więcej połowy staje się też bardziej erotyczną niż poprzednie. Bohaterowie nie ogarniczają się już tylko do długich i namiętnych pcałunków i zdecydwanie częściej pojawiają się sceny seksu.

Moja ocena: 8/10

Dodaj komentarz