Uwaga! Potencjalne spoilery.

Ucieczka wydaje się być niemożliwa, ale dzięki niespodziewanym sojusznikom się udaje. Czy wszystko co mówił Dedaulus jest kłamstwem? Okazuje się, że nie. Świat staje na głowie i zbliża się wojna, w której nasi bohaterowie mogą nie mieć wyboru.
Choć czytanie zajęło mi więcej czasu niż bym chciała, nie wynika to z braku zainteresowania książką, a z faktu, że dzieci się pochorowały. Sam Origin jest zdecydowanie wciągający i trzymający w napięciu – ciekawość, co będzie dalej i przede wszystkim jak nasz ukochany duet sobie poradzi z sytuacją utrudnia odłożenie książki. Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw – Katy i Daemona, ale nie opisuje tych samych wydarzeń, a kolejne na zmianę. Dzięki temu możemy poznać uczucia objoga bohaterów i lepiej zrozumieć motywację Daemona.
Origin jest zdecydowanie bardziej brutalną częścią serii – ranienie Katy, samokolaczenia do mutacji, zabijanie przy ucieczce. Od mniej więcej połowy staje się też bardziej erotyczną niż poprzednie. Bohaterowie nie ogarniczają się już tylko do długich i namiętnych pcałunków i zdecydwanie częściej pojawiają się sceny seksu.
Moja ocena: 8/10
