Ach, co to był za udany miesiąc!

Zaczęłam od „Mesjasza Diuny”, ale po pierwszym rozdziale mózg mi parował i humor nie dopisywał więc złapałam za pierwszy tom serii „Klątwa Bogów”, czyli „Oszustwo”. FE-NO-ME-NAL-NA! Pod względem humoru absolutny hit. Połknęłam ją w kilka godzin i od razu przeczytałam też kolejne dwie „Perswazję” i „Uwodzenie”. Na półce czekały jeszcze dwa tomy, ale postanowiłam dawkować sobie szczęście i skończyłam „Trylogię Mitrys” Pawła Kopijera. Przyjemnie się rozkręciła, choć ma braki.
Następnie przyszła kolej na poradnik pań Mazlish i Faber – „Rodzeństwo bez rywalizacji”. Według mnie absolutny must read każdego rodzica, nawet tych co mają jedno dziecko, a już na pewno tych z co najmniej dwójką samym będąc jedynakami.
Po tym małym doedukowaniu się wróciłam do „Klątwy Bogów”. Wprost nie mogłam się oprzeć. Pochłonęłam „Siłę” i „Neutralność”, a teraz zostaje mi czekanie na ostatni tom serii (bedzie jeszcze w tym roku, choć to marne pocieszenie).
W połowie miesiąca podjęłam kolejną próbę przebrnięcia przez „Mesjasza Diuny” i znów nie dałam rady. Odskocznią miało być „Berło ziemi” A.C. Gaughen. Mało asertywna bohaterka sprawiła, że męczyłam powieść pięć dni i zraziłam się do kolejnej części „Żywiołów” jeszcze przed rozpoczęciem.
W kwietniu podjęłam się też przeczytania zalegającej na półce, mam wrażenie że przez całą wieczność, „Odtrutki na optymizm” Petera Wattsa. Zbiór opowiadań – wymagających, ale też satysfakcjonujących. A w międzyczasie kończyłam „Mesjasza Diuny”. Akcja się rozkręciła i udało się przeczytać.
Na sam koniec miesiąca zaczęłam też „Więzy nieba”, drugi tom „Żywiołów”. I choć była zdecydowanie lepsza od pierwszej części to brakło mi czasu, więc wróci również w podsumowaniu maja.
Skoro już o maju wspomniałam. W planach mam dokończyć „Więzy nieba” (✅️), zacząć „Księgę Całości” Feliksa Kresa, „Gallant” V.E. Schwab oraz „Sowę z Askiru” Richarda Schwartza. A co jeszcze będę decydować później.
W kwietniu postanowiłam wypróbować też audiobooki. Taka forma odbioru książek przypadła mi do gustu, bo pozwala na wykonywanie codziennych obowiązków w miłej atmosferze. Przesłuchalam pierwszy tom (bo kolejnych w formie audio nie ma!) mojej ukochanej serii „Czarne Kamienie” Anne Bishop, czyli „Córkę Krwawych”, „Zborowskiego” Jacka Komudy z absolutnie fenomenalnym nagraniem oraz „Zmierzch” Stephanie Meyer – taki powrót do powieści od której zaczęła się moja czytelnicza przygoda.
Po recenzje poszczególnych książek zapraszam do ich postów.

Kwiecień był też udanym zakupowo miesiącem. Udało mi się dorwać, niestety używany, ale jednak, pierwszy tom „Trylogii Licaniusa” Jamesa Islingtona, a więc kupiłam też kolejne dwa. Zamówiłam również „Trylogię wojen makowych” Rebecci F. Kuang, trylogię „Blask” Alexandry Adornetto oraz „Bibliotekę o północy” Matta Haiga.
