Chąśba – Katarzyna Puzyńska

„Chąśbę” Katarzyny Puzyńskiej słuchałam jako audiobooka i początkowo mnie fabuła nie wciągała, a przynajmniej tak myślałam w trakcie odsłuchu. Tymczasem wieczorem, tego samego dnia, złapałam się na tym, że zastanawiam się co będzie dalej.

Podoba mi się osadzenie powieści w świecie ze słowiańskimi wierzeniami i oparcie na nich fabuły. Całości dopełniają imiona bohaterów. Mnie jednak one wiecznie myliły. Pewnie lepiej by było gdybym czytała, bo mogłabym bardziej skupić uwagę na tym kto co mówi/robi, czy łatwiej byłoby prześledzić poprzedni fragment.

Jest jednak coś co mi się bardzo nie podobało – mianowcie często pojawiają się retrospekcje nazywane „drogowskazami” – „posłuchaj co działo się zanim coś tam” – jest to fajne, o ile wyjaśnia nam coś ważnego – np. ktoś się z kimś dogadał wieki temu, ale nie może być napisane chronoligicznie, bo zdradziłoby fabułę i taka retrospekcja odnosi się do aktualnej afery, ale nie w sytuacjach gdy siedzi sobie dwójka bohaterów, coś tam rozmawia i nagle „drogowskaz – posłuchaj jak to się stało, że o tym rozmawiają” i dostajemy scenę dosłownie z tuż przed. Ja w tym sensu nie widzę, no może poza namieszaniem odbiorcy w głowie, ale jeśli był to zabieg celowy to mi proszę wyjaśnijcie czemu miał służyć.

Na wzmiankę zasługuje też fakt, że przedstawiona historia jest zapętlona, przechodzimy przez całą „Chąśbę” by wócić się do początku i zaczać jeszcze raz.

Ogólnie podsumowując, poza ciekawym motywem i światem trochę się przy niej pomęczyłam, głównie przez te drogowskazy. Nie chciałabym też jej kupić w wersji papierowej, ale czasu poświęconego na przesłuchanie nie żałuję.

Moja ocena 5/10

„Chąśba” – Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Lektor – Leszek Lichota

Jeden komentarz

Dodaj komentarz