Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju – Nicole J. Sachs

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] z Wydawnictwem Sensus

Nie ukrywam, że bardzo ciężko jest mi ocenić książkę „Ciało mówi, umysł słucha”. Przekaz tej niemal 300-stronicowej publikacji można właściwie zawrzeć w jednym zdaniu: „Jeśli masz przewlekłe problemy ze zdrowiem, ich źródłem może być głowa — najczęściej stres, negatywne emocje lub traumy”. Jeśli chodzi o warstwę merytoryczną, ciężko mi ją ocenić, bo zwyczajnie nie mam ku temu kompetencji.

Trzeba jednak oddać autorce, że nie jest ślepo zapatrzona w swoją wizję. Wielokrotnie podkreśla znaczenie kontaktu z lekarzami i specjalistami, nie namawia też do żadnych pseudomedycznych terapii pokroju wlewów dożylnych z „lewoskrętnej witaminy C”, które promują niektórzy internetowi szarlatani. To uspokoiło mojego wewnętrznego sceptyka. Obawiam się jednak, że dla osób podatnych na tego typu narracje książka może prowadzić do niebezpiecznego bagatelizowania rzeczywistych problemów zdrowotnych wymagających klasycznej diagnostyki medycznej. Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że Sachs naprawdę kilka razy zaznacza, iż kontakt z lekarzem jest bardzo ważny.

W książce pojawia się sporo dość anegdotycznych historii i przypadków. Brakowało mi trochę odniesienia do większych badań przeprowadzonych na szerszej grupie osób. Jednocześnie nie widzę też większego zagrożenia w samej pracy nad sobą — koniec końców myślę, że wielu ludziom takie podejście może realnie pomóc.

Momentami męczyłem się podczas czytania, ponieważ mam już raczej za sobą etap pochłaniania książek coachingowych w stylu „jesteś kowalem swojego losu” czy „wszystko jest w twoich rękach”. Tutaj da się wyczuć podobny vibe — w końcu czymś trzeba było wypełnić główną tezę książki. Na plus jednak zaliczam to, że autorka nie zostawia czytelnika z banałem typu „po prostu się nie stresuj”, ale proponuje konkretne narzędzia, które mają pomóc.

Książka jest napisana prostym językiem i czyta się ją całkiem przyjemnie. Natomiast sama treść, głównie przez coachingowe wstawki, trochę mnie zmęczyła — momentami zalatywało Brianem Tracy, choć rozumiem, dlaczego taki styl znalazł się właśnie w tej książce.

Reasumując: mnie książka nie przypadła do gustu, zapewne przez brak własnych problemów zdrowotnych, zmęczenie coachingiem i sceptycyzm wobec szerzącej się w internecie szarlatanerii — choć podkreślam, że nie oskarżam o to Nicole Sachs. Myślę jednak, że dla osób, które nie znalazły pomocy w medycynie konwencjonalnej, może to być interesująca, a być może nawet odkrywcza alternatywa.

4/10

Książkę przeczytał i zrecenzował mój mąż.

Dodaj komentarz